Dziennik Gazeta Prawana logo

Zobacz hat-tricka Boguskiego!

5 grudnia 2008, 11:12
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wisła nie miała ostatnio dobrej passy - krakowscy kibice długo czekali na zwycięstwo podopiecznych Macieja Skorży. Wygląda na to, że "Biała Gwiazda" ma już kryzys za sobą, a trener może odetchnąć z ulgą. Wisła wygrała z Odrą 3:1 po klasycznym hat-tricku Rafała Boguskiego. Gości stać było tylko na honorowego gola. W drugim piątkowym spotkaniu ŁKS wygrał z Lechią Gdańsk 2:1. Zobacz gole z obu tych meczów.

Boguski (52, 62, 78) - Seweryn (82)
Malinowski, Korzym (Odra)

Po dwóch porażkach (ze Śląskiem 1:2 i Ruchem 0:1) trener Maciej Skorża nie wyobrażał sobie przed meczem, by jego drużyna przegrała jeszcze raz. "Zdaję sobie sprawę, że w przypadku niekorzystnego wyniku atmosfera może być nieciekawa. Ale nie dopuszczam tego do myśli" - mówił. Coraz częściej słyszy się, że pozycja Skorży i kilku zawodników "Białej Gwiazdy" jest zagrożona. Na Reymonta wiosną może zabraknąć Marka Zieńczuka, Mauro Cantoro, Andrzeja Niedzielana i Marcina Baszczyńskiego.

Wisła zaczęła od fantastycznej akcji, która powinna zakończyć się bramką. Singlar popędził prawym skrzydłem i doskonale podał do Pawła Brożka. Ten uderzył głową, ale na posterunku stał Stachowiak. Odra odpowiedziała zaskakującym strzałem po ziemi Macieja Małkowskiego.

Pierwsze 20 minut należało zdecydowanie dla Wisły. Odra, poza strzałami Małkowskiego i Moskala, ograniczała się do obrony, a gospodarze napierali. Ale Singlar i Sobolewski wciąż pudłowali. "Sobol" świetnie huknął z dystansu m.in. w 27. minucie - wtedy Stachowiak mógł tylko odprowadzać piłkę wzrokiem. Miał szczęście - minęła słupek strzeżonej przez niego bramki. W 30. minucie Junior Diaz świetnie odnalazł się w polu karnym, ale Brożek kolejny raz nie miał szczęścia. Wiślacy wskazywali jeszcze, że ich napastnik był faulowany, jednak sędzia nie miał żadnych wątpliwości - odrzacy powstrzymali krakowskiego snajpera czysto.

Odrzacy chcieli chyba uśpić czujność wiślaków, bo w ostatniej minucie pierwszej połowy o mało nie zdobyli gola. Po szarży i dośrodkowaniu Małkowskiego Moskal znalazł się w stuprocentowej sytuacji, jednak jakimś cudem nie trafił w bramkę. "Myślałem, że to wpadnie koło słupka. Byłem przekonany, że to wpadnie" - mówił w przerwie załamany piłkarz Odry.

Druga połowa zaczęła się od... bramki dla Wisły. Tyle że i Brożek i Boguski byli na spalonym, więc sędzia liniowy bez wahania podniósł chorągiewkę w górę. Co się odwlecze, to jednak nie uciecze. 52. minuta, uderzenie Boguskiego i gol! Odra jeszcze próbowała się odgryźć - dwukrotnie strzelał Malinowski, jednak w obu przypadkach "na wiwat" - najpierw z dystansu, potem z rzutu wolnego.

Niewykorzystane sytuacje się mszczą! Jirsak dokładnie wrzucił piłkę z rożnego na głowę Zieńczuka, ten odegrał pod bramkę i Boguski dziesięć minut po pierwszej bramce znów pokonał Stachowiaka. Trener Odry musiał więc coś zmienić. Zdjął Rygela, wprowadzając za niego Seweryna, oraz Kurantego, za którego wszedł Gierczak. W Wiśle bardzo aktywni byli wprowadzeni po przerwie Zieńczuk i Małecki. Zresztą "Zieniu" powinien strzelić trzecią bramkę dla klubu spod Wawelu - po podaniu Pawła Brożka znalazł się w sytuacji sam na sam ze Stachowiakiem, ale posłał piłkę tuż obok słupka.

>>>Tak padały gole

To co zepsuł Zieńczuk, naprawił w 78. minucie niekwestionowany bohater tego meczu - Boguski. Zdobył gola i zaliczył klasyczny hat-trick! A wcześniej Gierczak z Odry posłał piłkę nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Pawełka.

Wystarczył moment nieuwagi Wisły i Seweryn strzelił honorową bramkę dla Odry - precyzyjnym strzałem posłał piłkę po ziemi przy prawym słupku bramki Pawełka.

Końcówka meczu przyniosła ładną dwójkową akcję Brożka i Zieńczuka. Ten ostatni próbował szczęścia płaskim uderzeniem, które z trudem obronił Stachowiak. Chwilę później doskonałą okazję zmarnował Brożek.



Czerkas (73), Kujawa (84) - Kowalczyk (52)

Dużo walki na boisku w Łodzi, ale w ciągu pierwszych 45 minut piłkarze obu zespołów nie potrafili stworzyć żadnej sytuacji bramkowej, którą by wykorzystali. "Za mało precyzji" - tłumaczyli się w przerwie piłkarze Lechii, ale prawda jest taka, że ta drużyna... gra na wyjazdach po prostu fatalnie. Czy w drugiej połowie podopieczni Jacka Zielińskiego się otrząsną? Dużo zależy od postawy ŁKS-u, który nie chce być czerwoną latarnią ligi.

W 52. minucie Lechia objęła prowadzenie po strzale Kowalczyka. Wyrównał głową Adam Czerkas po dośrodkowaniu z lewej strony Geworghiana. "Jeszcze jeden, jeszcze jeden" - skandowali łódzcy kibice. Ambicja piłkarzy "ełksy" została nagrodzona w 84. minucie, kiedy gola strzelił Rafał Kujawa. Wynik już się nie zmienił.

>>>Zobacz bramki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj