Dziennik Gazeta Prawana logo

Czerwone Diabły były za mocne

17 maja 2009, 18:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Osiemnaste mistrzostwo Anglii, trzeci tytuł z rzędu, na kolejkę przed końcem. Na Manchester United w tym sezonie nie ma mocnych - przynajmniej w Anglii. Menedżer Liverpoolu Rafa Benitez może mówić co chce. Podopieczni Aleksa Fergusona niemal przez cały ostatni rok albo zachwycali, albo co najmniej imponowali. Rzadko zawodzili. Byli najlepsi.

W zasadzie tylko początek sezonu mieli kiepski. Przegrali z Zenitem w Superpucharze Europy, mieli kilka wpadek w lidze. Ale potem poszło już z górki. Wszechstronność Rooneya, przebłyski Ronaldo, podania Carricka, zgranie Vidicia z Ferdinandem… - nawet porażka 1:4 z Liverpoolem nie sprawiła, że niektórzy rywale przestali marzyć o takim składzie. "Trudno mi kibicować Manchesterowi, ale kilku ich zawodników było naprawdę niesamowitych. W plebiscytach głosowałem na Vidicia. Koleś cały sezon był nie do przejścia" - powiedział pomocnik Liverpoolu Steven Gerrard.

Manchesterowi do zdobycia tytułu wystarczył remis w sobotę z Arsenalem. I oczywiście był remis. Bez problemów. , który śrubuje swój nieprawdopodobny rekord 11 tytułów mistrzowskich z jednym klubem. "Nie chcę jeszcze przechodzić na emeryturę. Kiedy to nastąpi? Organizm mi powie. Miejmy nadzieję, że nie wcześniej niż za pięć lat".

Czy to oznacza pięć lat sukcesów? Wszystko na to wskazuje. Manchester zdobył tytuł jako młoda drużyna. A w obwodzie pozostają jeszcze młodsi i wcale nie mniej utalentowani - Rafael czy Federico Macheda. "Nie wiem, dlaczego mielibyśmy nie kontynuować naszej passy. Już widzę kilku moich następców" - powiedział Ryan Giggs.

Kiedy jednak zdobywa się mistrzostwo, po co dyskutować o przyszłości? Bohaterowie sezonu koncentrowali się na zabawie. Po spotkaniu z Arsenalem część piłkarzy oraz sztabu szkoleniowego Czerwonych Diabłów poszła z pucharem za mistrzostwo do restauracji w centrum miasta. Było wino, śpiewy („Glory, Glory Man United”), no i oczywiście ekscesy. "Oj, już nie mówmy o tym" - uśmiechał się Ronaldo. "Najważniejsze, że się nie zmieniamy. Nasza mentalność pozostaje taka sama. Mamy wygrywać. Dlatego kocham ten klub".

Na koniec przypomnienie - Brzmi dumnie - na pewno. Ale może, zważywszy na okoliczności (Kuszczak wystąpił w tym sezonie w trzech meczach), i nieco absurdalnie?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj