Dziennik Gazeta Prawana logo

Lato: Pijaństwo w kadrze to nie mój problem

25 września 2009, 10:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Grzegorz Lato nie wie, czy piłkarze reprezentacji Polski balują przed ważnymi meczami. "Ja tego nie widziałem" - zastrzega prezes PZPN. Za wszelkie imprezy jego zdaniem winę ponosi tylko Leo Beenhakker i jego sztab. "Trener ma pełną autonomię. To jest jego problem, nie mój" - mówi.

Lato twierdzi, że dowiedział się o imprezach w reprezentacji z gazet. "Podobno Jan de Zeeuw, który był kierownikiem drużyny, dyrektorem reprezentacji powiedział nam, że gdzieś tam pobalowali" - mówi.

Nie ma zamiaru jednak "obrywać" za sztab szkoleniowy, bowiem jego zdaniem "Drużyna narodowa mieszkała zawsze w osobnym hotelu. Żaden z działaczy, łącznie ze mną nie mieszkał razem z nimi" - podkreśla Lato w RMF FM.

A co, gdyby piłkarze rzeczywiście pili? "Trzeba wyciągnąć konsekwencje co do niektórych osób, odpowiedzialnych za to" - odpowiada lakonicznie Lato. Prezes stwierdza, że , trzeba tylko wiedzieć, kiedy pić można, a kiedy nie. "Normalny dorosły człowiek, jak chce się napić lampkę wina czy piwa, to jest jego sprawa" - mówi.

Kto będzie nowym selekcjonerem reprezentacji Polski? Na razie PZPN analizuje wszystkie podania, jakie spłynęły do związku. Są i takie podania z zagranicy, po których Lacie zaświeciły się oczy. "Tylko pytanie, czy stać nas na to, żeby zatrudnić takiego trenera" - duma. Nowym selekcjonerem może być Polak, ale może być i obcokrajowiec. "" - podkreśla Lato.

Nim PZPN przyjmie nowego trenera, wypadałoby godnie pożegnać poprzedniego. Leo Beenhakker, który kończy pracę z polską kadrą, ma żal do Laty za to, jak został potraktowany. Prezes zwolnił go... przed kamerami telewizyjnymi. "Po meczu w Mariborze było dużo emocji, dużo nerwów. Ze swej strony oczekiwałem, że on sam poda się do dymisji. Postąpił tak, jak postąpił, ja nie mam sobie nic do zarzucenia" - broni się jednak Lato.

"Jeśli ktoś nazywa pracodawcę, że to jest banda amatorów, to nic dodać, niż ująć" - mówi urażony prezes, który jednak jest gotów stanąć twarzą w twarz z Leo. "Ja się chcę z nim rozstać w kulturalny sposób. Jest porozumienie, przecież nie będę toczył wojny o dwa miesiące. Przychodzi oryginał, wypłacam mu co do złotówki. Jego kontrakt kończy się 30 listopada" - mówi. "Na pewno się spotkamy. Chcę mu pogratulować przede wszystkim, podziękować za trzyletnią pracę, za historyczny awans do mistrzostw Europy" - kończy.

Dni Lato w roli prezesa są już policzone - mówi się w środowisku. Co na to prezes PZPN? "Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać" - odpowiada krótko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj