Prowadzący w angielskiej ekstraklasie piłkarskiej Manchester United z trudem pokonał u siebie Newcastle United 4:3 (1:2) dzięki bramce Javiera Hernandeza w 90. minucie. Wicelider Manchester City przegrał na wyjeździe z Sunderlandem 0:1 (0:0).

Reklama

>>>Manchester United - Newcastle 4:3. Zobacz gole

Zespół z Newcastle świetnie rozpoczął środowe spotkanie. Już w czwartej minucie gola zdobył James Perch. W 25. wyrównał co prawda Jonny Evans, ale ten sam zawodnik cztery minuty później skierował piłkę do własnej bramki.

Do szatni podopieczni Aleksa Fergusona udawali się w niezbyt dobrych nastrojach, przy wyniku 1:2. Poprawił je w 58. minucie Patrice Evra, ale po dziesięciu minutach znów powody do radości mieli goście po bramce Papissa Cisse.

Tym razem odpowiedź "Czerwonych Diabłów" nadeszła niemal od razu, bowiem w 71. minucie wyrównał Robin van Persie. Potem długo na tablicy wyników utrzymywał się wynik 3:3, a piłkarze z obu stron nie potrafili go zmienić. Tę niemoc strzelecką przerwał dopiero w 90. minucie Hernandez, zapewniając gospodarzom 15. zwycięstwo w sezonie.

19-krotni mistrzowie Anglii zgromadzili 46 punktów i zdecydowanie prowadzą w Premier League. Dzięki środowemu potknięciu lokalnego rywala - City, powiększyli przewagę nad nim do siedmiu punktów.

Drugi zespół z Manchesteru zmierzył się na wyjeździe z Sunderlandem, dla którego jedynego gola w meczu zdobył w 53. minucie były skrzydłowy City Adam Johnson.

Niepowodzenie wiceliderów wykorzystali piłkarze Chelsea Londyn, którzy tracą już tylko cztery punkty (a przy tym mają o jeden mecz mniej na koncie), dzięki wyjazdowej wygranej z Norwich City 1:0 (1:0). Bohaterem meczu był Juan Mata, strzelec zwycięskiego gola w 38. minucie.

Stołeczny klub wciąż czuje za plecami oddech Evertonu, który wyprzedza tylko o dwa punkty. Piłkarze z Liverpoolu pokonali przed własną widownią na Goodison Park zespół Wigan Athletic 2:1 (0:0). W szeregach gospodarzy 500. występ w Premier League odnotował Phil Neville.

Reklama

W środę Neville nie zdołał się wpisać na listę strzelców, ale uczynili to dwaj jego koledzy Leon Osman w 52. minucie i Phil Jagielka w 77. Rywale odpowiedzieli tylko trafieniem Arouna Kone w 82.

Tempa nie zwalnia też piąty w tabeli na półmetku rozgrywek West Bromwich Albion, który tak jak Everton zgromadził 33 punkty. W drugi dzień świąt wygrał z najsłabszym w lidze Queens Park Rangers 2:1 (1:0), choć zwycięstwo zawdzięcza pomocy Roberta Greena, autora samobójczego gola w 50. minucie. Wcześniej, w 29. minucie, prowadzenie ekipie West Bromwich zapewnił Chris Brunt. Natomiast po przewie wyrównał Djibril Cisse w 68. min. Spotkanie to rozpoczęło się dziesięć minut po planowanym czasie w wyniku spóźnienia trenera przyjezdnej drużyny.

Były bramkarz reprezentacji Polski Artur Boruc obejrzał mecz Fulham - Southampton (1:1) na ławce rezerwowych drużyny gości.