Milk wrócił do gry po zawieszeniu za czerwoną kartkę
Bramkę na wagę zwycięstwa dla walczących o utrzymanie w Serie A gości zdobył w 25. minucie Argentyńczyk Lautaro Gianetti. Szczęsnemu, którego trudno winić w tej sytuacji, skuteczną obronę utrudnił swoją nieudaną interwencją obrońca gospodarzy Alex Sandro.
Pod nieobecność kontuzjowanego Dusana Vlahovica Milik dostał szansę od początku - wrócił do gry po zawieszeniu za czerwoną kartkę.
Prawie 30-letni napastnik rozegrał całe spotkanie i niemal od początku był aktywny, "szukał" gola. Bardzo bliski powodzenia był w 29. minucie, ale po mocnym podaniu z lewej strony, stojąc tuż przed bramką, nie trafił w piłkę. To była doskonała sytuacja do wyrównania.
Milik trafi do siatki, ale gol nie został uznany
Kolejną dogodną okazję Milik zmarnował w 42. minucie - jego mocne uderzenie piłki głową w środek bramki obronił golkiper gości Maduka Okoye.
W 60. minucie reprezentant Polski wreszcie trafił do siatki, ale... sędzia nie uznał tego trafienia. Okazało się bowiem, że chwilę wcześniej piłka po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Federico Chiesy minęła całym obwodem końcową linię boiska.
Do końca wynik się nie zmienił. W tabeli Juventus pozostał na drugim miejscu. Ma 53 punkty i traci aż siedem do Interu Mediolan, na dodatek lider rozegrał jedno spotkanie mniej. Natomiast piłkarze Udinese awansowali na 15. pozycję - 22 pkt.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
