"Wracam do zdrowia" - mówi Jan Mazoch. Czeski skoczek narciarski po raz pierwszy od wypadku w Zakopanem sam zapewnił, że czuje się coraz lepiej. "Jeszcze mnie tylko trochę boli głowa i jestem zmęczony. Mam nadzieję, że za dwa tygodnie będę już w domu" - planuje zawodnik.
Mazoch już wie dlaczego znalazł się w szpitalu. "Dowiedziałem się od ludzi. Powiedzieli mi jak to było i jak się skończyło. Zawodów w Polsce w ogóle
nie pamiętam"- przyznał Czech.
Skoczek odebrał tysiące listów. "Ich liczba mnie zaskoczyła. Ich autorom bardzo dziękuję. Były dla mnie wsparciem" - powiedział Mazoch. Zapewnił, iż przeczyta wszystkie. Do tej pory czytał mu je personel szpitalny. "Teraz sam to zrobię" - zapewnia Czech.
Według lekarzy szpitala wojskowego Praga-Strzeszowice, gdzie od środy jest Mazoch, "jego stan zdrowia jest bardzo dobry i stale się poprawia". Ze skoczkiem w Pradze przebywa jego rodzina; oboje rodzice, dziadek Jirzi Raszka, sławny w Czechach skoczek narciarski oraz narzeczona Barbora, która jest w ciąży. "W przyszłym tygodniu będziemy wybierać imię dla naszego potomka" - zdradził Mazoch.
Jan Mazoch uległ 20 stycznia wypadkowi w drugiej serii konkursu Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Tuż po wyjściu z progu spadł pionowo na ubity śnieg, kilkakrotnie odbijając się od niego stracił przytomność. Do Pragi został przewieziony po dziesięciodniowym pobycie w szpitalu w Krakowie.
Skoczek odebrał tysiące listów. "Ich liczba mnie zaskoczyła. Ich autorom bardzo dziękuję. Były dla mnie wsparciem" - powiedział Mazoch. Zapewnił, iż przeczyta wszystkie. Do tej pory czytał mu je personel szpitalny. "Teraz sam to zrobię" - zapewnia Czech.
Według lekarzy szpitala wojskowego Praga-Strzeszowice, gdzie od środy jest Mazoch, "jego stan zdrowia jest bardzo dobry i stale się poprawia". Ze skoczkiem w Pradze przebywa jego rodzina; oboje rodzice, dziadek Jirzi Raszka, sławny w Czechach skoczek narciarski oraz narzeczona Barbora, która jest w ciąży. "W przyszłym tygodniu będziemy wybierać imię dla naszego potomka" - zdradził Mazoch.
Jan Mazoch uległ 20 stycznia wypadkowi w drugiej serii konkursu Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Tuż po wyjściu z progu spadł pionowo na ubity śnieg, kilkakrotnie odbijając się od niego stracił przytomność. Do Pragi został przewieziony po dziesięciodniowym pobycie w szpitalu w Krakowie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|
