Skok naszego mistrza w Oslo wyglądał bardzo niebezpiecznie. Adam Małysz miał fatalne warunki, mocno powiało, gdy był w powietrzu, ale po mistrzowsku wyszedł cało z opresji. Polak pokazał, że jest świetny technicznie. Wynik w tej sytuacji był mniej ważny. Małysz wylądował na 89 metrze i zajął 54. miejsce.
Doświadczenie, wielkie umiejętności i opanowanie w locie uratowało Małysza przed groźnym upadkiem. "Adam dostał mocny boczny podmuch wiatru, ale po
mistrzowsku wyszedł z opresji. Gdyby na jego miejscu był jakiś inny skoczek to mogłoby się to zakończyć fatalnie" - mówi Apoloniusz Tajner, były trener Małysza.
Najważniejsze, że nic się nie stało. Polak stracił pozycję lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale przed nim wciąż trzy konkursy w Planicy. Nasz mistrz nadal będzie walczył o Kryształową Kulę.
Najważniejsze, że nic się nie stało. Polak stracił pozycję lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale przed nim wciąż trzy konkursy w Planicy. Nasz mistrz nadal będzie walczył o Kryształową Kulę.
Małysz traci do prowadzącego Andersa Jacobsena 14 punktów. Norweg dziś zajął 7. miejsce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|