Dziennik Gazeta Prawana logo

Beenhakker: Polskich piłkarzy zabija kasa

31 stycznia 2008, 00:50
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Jest dla piłkarzy jak dobry ojciec, ale - jak na ojca przystało - potrafi też ostro skrytykować. Leo Beenhakker ma już dość polskich zawodników, którzy jadą na Zachód tylko po to, by grzać ławę. "Zabijają ich te miliony, które stają im przed oczami" - mówi DZIENNIKOWI trener reprezentacji.

Dokładnie tak. Jeśli grasz co tydzień w Bundeslidze, to musisz reprezentować inny poziom. Nie chcę nikogo martwić, ale to są dwa różne światy. Taka Bundesliga jest dużo bliżej poziomu reprezentacyjnego niż to co dzieje się na polskich boiskach. Większość zawodników zaprosiłem tutaj z myślą o przyszłości. O eliminacjach mundialu w 2010 roku. Niektórzy zrobią ten krok i awansują do reprezentacji, inni nie zaistnieją w niej nigdy.

Lepiej niech zostaną w Polsce. Mimo wszystko korzystniej grać tu co tydzień i robić stałe postępy niż siedzieć na ławce rezerwowych gdzieś w drugiej lidze angielskiej. To ich zabija jako piłkarzy. Zabijają ich finansowe argumenty. Te miliony, które stają im przed oczami. Dokonują błędnych wyborów. Wasilewski, Bronowicki czy Matusiak wykonali pierwszy krok, ale teraz muszą wykonać następny.

Oczywiście, że biorę taką możliwość pod uwagę. Ja nigdy nie powołuję zawodników dlatego, że mają znane nazwiska. Przy nominacjach na mistrzostwa Europy wezmę pod uwagę tylko to czy zawodnik jest odpowiednio przygotowany do gry w tak wielkiej imprezie. W czerwcu czekają nas trzy mecze w ciągu dziewięciu dni. Ja naprawdę nie mogę sobie pozwolić na sentymenty. Dwa lata temu byłeś dobry? I co z tego? Ja nie patrzę na historię. Po to są właśnie takie zgrupowania jak to na Cyprze aby szukać alternatywy dla tych, którzy będą mieć przed mistrzostwami jakieś problemy.

Długo rozmawiałem z Maćkiem Żurawskim przez telefon. Moim zdaniem gra w MLS to jest bardzo dobry wybór. Nie lekceważcie tej ligi. Gra tam mnóstwo dobrych zawodników. Z roku na rok te rozgrywki są coraz lepsze. Wiem o tym, bo cały czas jestem na bieżąco. Od czasu kiedy pracowałem w Meksyku przyglądam się lidze amerykańskiej i mam o niej jak najlepsze zdanie. Jedyny negatywny niuans stanowi to, że dość często gra się tam na sztucznej nawierzchni.

Nie powinienem tego komentować. Ale muszę powiedzieć, że to gracz z innymi umiejętnościami niż polscy piłkarze. Byłoby wspaniale mieć go u siebie.

To bardzo dobrze, że tak się stało. Po prostu w Polsce jest mnóstwo talentów i co chwila można wyłowić kogoś kto się wyróżnia. Problemem nie jest brak umiejętności, tylko to jak ich wprowadzić na dobrą drogę, ukierunkować. Poza tym zbyt późno zaczynają być profesjonalnie szkoleni. W Holandii taki Rafael van der Vaart w wieku siedemnastu lat grał już w Ajaxie Amsterdam i w reprezentacji Holandii. Nie tylko dlatego, że jest taki wspaniały, ale dlatego, że od 6. roku życia pracowano nad tym aby go odpowiednio wyszkolić. Jak zaczniesz się uczyć w wieku 16 lat, to wiadomo, że pierwsze efekty przyjdą po dziesięciu latach. I wtedy 26-latek będzie uchodził za młodego, zdolnego. To błąd, nie może tak być jeśli Polska ma się liczyć w wielkim futbolu.

Leniwi? Totalna bzdura! Kiedy słyszę jakieś negatywne opinie o polskich piłkarzach od razu zdecydowanie prostuję i oburzam się. Jeśli chodzi o chęć do pracy to Polacy są absolutnie fantastyczni. Wiele z nimi rozmawiam, ale jeszcze nigdy nie musiałem poruszać tematu poziomu ich zaangażowania w to co robią. Przeciwnie, bardzo często muszę hamować ich zapał. Jak tylko wyszliśmy na pierwszy trening tu na Cyprze, w deszczu przy ogromnym wietrze, to prosiłem aby się uspokoili, przestali tak gonić. Byli jak straż ogniowa, biegali jak konie, bez opamiętania. Wkładali w to dużo serca, ale mecze wygrywa się głową. Już podczas następnych treningów wyglądali lepiej. Zaczęli myśleć.

Próbuje wytłumaczyć to co muszą wiedzieć. Że nie mogą kopać piłki zanim nie pomyślą, że inne kraje nie są lepsze tylko po prostu pewne rzeczy robi się tam lepiej. Czasem rywal jest szybszy i silniejszy, ale nie można z tego powodu popadać w jakieś kompleksy.

Na pewno nie zawsze. Ale coś w tym jest, to jest zgodne z moją filozofią. Większość ludzi zasługuje na drugą szansę.

Po pierwsze jego odwieszenie to była decyzja PZPN, a nie moja. Po drugie czasem jak się człowiekowi odpuści jakieś grzechy to można mu uratować piłkarskie życie. Wierzę, że pomogłem Grosickiemu znaleźć odpowiednią drogę.

Tak, taka jest potrzeba. Mamy mnóstwo pracy. Trzeba jeździć na obserwacje, rozmawiać z zawodnikami. Będziemy na meczu Austrii z Niemcami, pojedziemy do Auxerre, Pireusu, Wolfsburga. Wszędzie gdzie się da.

Doceniony? Moim zdaniem to było dla mnie zbyt wiele. Nie zasłużyłem na to wszystko. Ja naprawdę wolę być w cieniu, wykonować swoją robotę. Nagrody to nie jest moje hobby, praca to jest moje hobby. Ta praca tutaj z nimi. Wspólne radości i smutki. To nie jest tak, że budzę się teraz każdego poranka i mówię: hej, good morning men of the year. Mówię raczej: dzień dobry, szczęśliwy człowieku.

Tak, ale od czterdziestu lat na to pracuję. Myślę pozytywnie. Nigdy rano nie zadarzyło mi sie pomysleć: o kurczę, znowu ten cholerny nowy dzień.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj