Dziennik Gazeta Prawana logo

Drużyna Smudy nie dała rady Duńczykom

17 stycznia 2010, 14:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie udał się inauguracyjny występ piłkarskiej reprezentacji Polski w 2010 roku. Przegraliśmy z Danią 1 do 3. Wprawdzie w pierwszej połowie meczu turnieju o Puchar Króla drużyna Franciszka Smudy stanęła na wysokości zadania, ale w drugiej połowie zabrakło Polakom sił.

To 12. porażka Polaków w 20. meczu w historii z tym rywalem.

Obie drużyny rozpoczęły od mocnego uderzenia. Już w pierwszej akcji zza pola karnego uderzył Piotr Brożek, ale piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką. W odpowiedzi dogodną okazję zmarnował Morten Rasmussen.

Skandynawowie objęli prowadzenie w 22. minucie. Po wrzucie z autu w pole karne z piłką minął się Mariusz Pawełek i Soeren Rieks nie miał problemów z umieszczeniem jej w bramce. Riposta drużyny Franciszka Smudy była błyskawiczna - Tomasz Bandrowski i Maciej Iwański składnie rozegrali piłkę w środku boiska, a płaskim strzałem lewą nogą z 20 metrów Sławomir Peszko doprowadził do wyrównania. To jego pierwsze trafienie w ósmym występie w narodowych barwach.

Siedem minut później Polacy byli bliscy zdobycia drugiego gola. Po uderzeniu Macieja Rybusa piłka odbiła się od nogi jednego z Duńczyków i trafiła w słupek, a po dobitce z bliska Macieja Iwańskiego zatrzymała się na ... poprzeczce.

Druga połowa rozpoczęła się po myśli przygotowujących się do startu w mundialu Duńczyków. Soeren Rieks przedarł się prawą stroną boiska, zagrał w pole karne, gdzie Morten Rasmussen sprytnym strzałem piętą ponownie zapewnił im prowadzenie. Tym razem Polacy nie potrafili skutecznie odpowiedzieć, mieli zresztą kłopoty z przedostaniem się choć na przedpole bramki rywali.

W 60. minucie kolejny błąd popełniła natomiast polska defensywa. Po akcji lewą stroną boiska Jesper Bech uprzedził mało zdecydowanie wychodzącego z bramki Mariusza Pawełka i strzałem głową podwyższył na 3:1.

Smuda zdecydował się na kilka zmian, ale rezerwowi nie zmienili obrazu gry. Choć to właśnie po akcji piłkarzy wprowadzonych do gry w drugiej połowie Polacy praktycznie jedyny raz zagrozili duńskiemu bramkarzowi. Dawid Nowak zagrał w pole karne, tam z piłką najpierw minął się Jacek Kiełb, a strzał Marcina Robaka obronił pewnie Kim Christensen.

W środę biało-czerwoni zmierzą się z prowadzoną przez byłego kapitana reprezentacji Anglii Bryana Robsona Tajlandią, a w sobotę - na zakończenie turnieju - spotkają się z ekipą Singapuru.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj