"To było nieprawdopodobne. Myślałem, że Robert nie żyje. Przeszły mnie ciarki, kiedy zobaczyłem wypadek" - powiedział lekarz prowadzący Kubicę w szpitalu Sacre-Coeur w Montrealu. Nasz kierowca to jednak twardziel - z makabrycznego wypadku wyszedł niemal bez szwanku.
Dramatycznie wyglądający wypadek zaszokował nie tylko fanów tego sportu, ale także lekarzy na całym świecie. Kubica rozpędzonym do granic możliwości bolidem odbił się od betonowej ściany wokół toru i kilkakrotnie przekoziołkował. Wszyscy spodziewali się najgorszego.
Ale Polak przeżył wypadek i wyszedł z niego lekko poobijany. Ma skręconą nogę w kostce i wstrząśnienie mózgu. Jest w dobrym stanie i może szybko wrócić do ścigania. "Myślę, że wystartuje już w niedzielę w Grand Prix USA" - powiedział na antenie Programu I Polskiego Radia lekarz prowadzący Kubicę w szpitalu w Montrealu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane