Początek 2019 roku nie jest udany dla "Królewskich". Piłkarze z Madrytu, którzy w grudniu wywalczyli w Zjednoczonych Emiratach Arabskich klubowe mistrzostwo świata, w minionym tygodniu nie wygrali żadnego z dwóch meczów ligowych.

W czwartek w zaległym spotkaniu zremisowali na wyjeździe z Villarreal CF 2:2, a w niedzielę nie zdobyli nawet punktu w starciu z Realem Sociedad.

Bramki dla zespołu z San Sebastian, prowadzonego po raz pierwszy przez Imanola Alguacila (zastąpił niedawno Asiera Garitano), zdobyli już w trzeciej minucie z rzutu karnego Brazylijczyk Willian Jose oraz w końcówce spotkania uderzeniem głową Ruben Pardo.

Od 61. minuty "Królewscy" grali w dziesiątkę po czerwonej kartce, w konsekwencji drugiej żółtej, dla Lucasa Vazqueza.

"Wszystko było dzisiaj przeciwko nam. Mieliśmy okropny początek, niefortunnie graliśmy w pierwszych minutach, a każdy błąd na takim poziomie jest karany. Zrobiliśmy wszystko, aby to zmienić, mieliśmy sporo szans, ale żadna nie została wykorzystana, a w futbolu liczą się gole. Powinniśmy mieć również rzut karny, a chyba nikt nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego nie został podyktowany" - tłumaczył trener Santiago Solari.

Nieco inaczej ocenia aktualną sytuację triumfatorów trzech ostatnich edycji Ligi Mistrzów Luka Modric. "Powiedzmy sobie jasno, że to nie kwestia braku szczęścia. Wielu z nas nie prezentuje normalnego poziomu i jest daleko od optymalnej formy" - przyznał chorwacki pomocnik.

Real Sociedad wygrał na Santiago Bernabeu po raz pierwszy od 2004 roku. W tabeli awansował na 12. miejsce, natomiast Real Madryt spadł na piąte. Ma 30 punktów i traci już 10 do prowadzącej Barcelony.

Teraźniejszość drużyny z Madrytu wygląda inaczej niż oczekiwali kibice, ale przyszłość ma być inna. W tym celu sprowadzono z Manchesteru City skrzydłowego juniorskiej kadry Hiszpanii Brahima Diaza. Nie podano szczegółów transferu 19-letniego piłkarza, ale według brytyjskich mediów kwota wyniosła około 15 milionów funtów.

Na pozycji lidera umocniła się Barcelona, który w niedzielny wieczór wygrała na wyjeździe z Getafe 2:1. Wynik został ustalony już do przerwy. Bramki dla ekipy z Katalonii zdobyli dwaj najlepsi strzelcy obecnego sezonu La Liga - 16. trafienie zaliczył Argentyńczyk Lionel Messi, a 12. Urugwajczyk Luis Suarez, który popisał się efektownym strzałem z woleja z ok. 16 metrów.

Gospodarze odpowiedzieli tuż przed przerwą ładną akcją zespołową i golem Jaime Maty, ale w drugiej połowie nie zdołali doprowadzić do wyrównania, choć mieli ku temu okazje. Barcelona również - kilka razy bliski powodzenia był Messi.

"Barcelona nie zawodzi" - podsumował dziennik "Marca".

"Duma Katalonii" prowadzi z dorobkiem 40 punktów. O pięć wyprzedza Atletico Madryt, a o siedem Sevillę. W bezpośrednim starciu obu zespołów - na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan w Sewilli - padł remis 1:1.

Oba gole padły w końcówce pierwszej połowy po trafieniach francuskich piłkarzy. Bramkę dla gospodarzy strzelił Wissam Ben Yedder, a w 45. minucie wyrównał Antoine Griezmann. Pierwszy z nich zaliczył dziewiąte trafienie w sezonie, a drugi - ósme.