Najgroźniejsza rywalka Justyny Kowalczyk wciąż nie może się pogodzić z porażką. "Gdyby punkty były przyznawane jak rok temu na koniec sezonu i za sprint dostałabym w Sztokholmie 100 punktów, to Justyna już by mnie nie dogoniła" - złości się Słowenka Petra Majdić. To właśnie jej Kowalczyk odebrała rzutem na taśmę prowadzenie w Pucharze Świata.
>>>Zobacz, ile zarobiła nasza królowa nart
Występ w Falun był już tylko formalnością, bo sprawa Kryształowej Kuli rozstrzygnęła się wcześniej - sugeruje Majdić.
"Po pierwsze . Po drugie finał PŚ był przede wszystkim stylem dowolnym, a . Po trzecie system punktacji w finale PŚ " - tłumaczy narciarka i dodaje, że w biegach trzeba wybierać - albo sprint, albo ściganie się na dystansach.
Majdić to sprinterka, Justyna Kowalczyk postawiła na dystanse i wygrała. "Za metą wyściskałam Justynę serdecznie i naprawdę szczerze cieszą mnie jej sukcesy. Mam dla niej wiele szacunku. Wszystkie już padałyśmy w ostatnich tygodniach, a ona ciągle była tak samo mocna" - nie może wyjść z podziwu Słowenka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|