Dziennik Gazeta Prawana logo

Premier zaprosił Adama Małysza na śniadanie

12 października 2007, 16:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Adam Małysz, złoty medalista mistrzostw świata z Sapporo, nie ma czasu na wizyty u polityków, którzy po jego sukcesie chcieliby się z nim widywać. Nie mógł jednak odmówić premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który zaprosił na śniadanie skoczka przed odlotem do Finlandii - pisze DZIENNIK.

Na czterokrotnego mistrza świata czekały wyszukane przysmaki: sałatka z paluszków krabowych, jajko z wędzonym łososiem, twarożek ze świeżymi ziołami oraz rolada z żółtego sera z orzechami. Jednak reprezentant Polski wybrał prostszą potrawę. "Zjadłem parówkę" - przyznał.
By zdążyć na spotkanie z premierem, skoczek wyjechał z domu o 5.30. "Nawet żona jeszcze spała. Na dzień kobiet musiał wystarczyć jej buziak" - powiedział.

Po trwającym ponad godzinę śniadaniu premier przyznał, że był to jeden z przyjemniejszych dni w jego życiu. "Zawsze chciałem poznać pana Adama Małysza" - mówił Kaczyński. "Marzyłem o tym. Osiągnął tyle, że może konkurować o miano najlepszego polskiego sportowca. W trwającej od 6 lat swoistej epopei o skokach narciarskich uczestniczą wszyscy Polacy. Gratuluję, że umiał podnieść się i znów zwyciężyć po kryzysie. To ważne nie tylko w sporcie, ale i w życiu. Po tym spotkaniu jestem przekonany, że mamy nie tylko wielkiego sportowca, ale i człowieka" - prawił Małyszowi komplementy. Na koniec premier przyznał się, że ma lęk wysokości i przestrzeni.

Małysz nie pozostał dłużny gospodarzowi. "Pan premier okazał się znawcą sportu i skoków. Rzadko o tym mówi, ale sporo wie. Byłem zaskoczony, że aż tyle" - chwalił szefa rządu.

"Próbowałem judo, ale bez sukcesów. Jak wszyscy chłopcy grałem w piłkę nożną, a w szkole w piłkę ręczną. Ale lepiej wiodło się mojemu bratu. Mimo nikłej postury był dobrym bramkarzem" - opowiadał Kaczyński. Premier namawiał naszego skoczka, by walczył o zwycięstwa jeszcze za 3 lata, podczas igrzysk w Vancouver. "Będę się starał" - odpowiedział dyplomatycznie Adam.

Na razie skupia się na walce o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Dziś w Lahti wystartuje w kwalifikacjach do niedzielnego konkursu indywidualnego, a w sobotę weźmie udział w zawodach drużynowych. Mimo że wyprzedzający go Anders Jacobsen i Gregor Schlierenzauer w Japonii nic wielkiego nie pokazali, Małysz ocenił. "Ja bym ich nie skreślał. Mistrzostwa świata to zupełnie inna sprawa niż konkursy pucharowe. Nie jest powiedziane, że teraz nie będą skakać dobrze" - mówił.

"Walczymy o Puchar Świata" - ogłosił trener Hannu Lepistoe. "Trener zawsze mnie zaskakuje. Mówił to już wcześniej, w Neustadt i dlatego wystartowałem w Willingen. Do pierwszego miejsca jest bardzo duża strata. Nie mówię nie, bo nadzieja i wiara są, oby forma też" - kończy Małysz.

Klasyfikacja generalna Pucharu Świata (do końca sezonu zostało 7 konkursów indywidualnych):
1. Anders Jacobsen (Norwegia) 1087 pkt.
2. Gregor Schlierenzauer (Austria) 915
3. Adam Małysz 853
4. Simon Ammann (Szwajcaria) 780
5. Andreas Küttel (Szwajcaria) 649
6. Thomas Morgenstern (Austria) 570
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj