Łukasz Fabiański będzie nowym numerem jeden w reprezentacji Polski. Bramkarz Arsenalu Londyn jest już gotowy do gry z San Marino. "Trzeba wygrać ten mecz. Jeszcze nie wszystko stracone - musimy myśleć pozytywnie. Ja tak robię, bo jestem takim typem człowieka" - nakręca się "Fabian", który nie oglądał blamażu Polaków w spotkaniu z Irlandią Północną, bo wylądował w szpitalu.
>>>Boruc już wrócił do Glasgow
Fabiański czuje się już dobrze - po zatruciu organizmu wreszcie normalnie je. "W niedzielę wieczorem byłem jeszcze w szpitalu, dostałem kroplówki, bo organizm się odwodnił. Ale " - przyznaje.
Następca Artura Boruca uważa, że wcale nie jest na sto procent numerem jeden. "Nikt mi nie zakomunikował, że w Kielcach wystąpię w podstawowym składzie" - stwierdził.
Atmosfera w kadrze nie jest najlepsza, ale Fabiański uważa, że jeszcze nie wszystko stracone. Meczu z Irlandią Płn. jednak nie oglądał. Z Borucem, który po tym meczu zakończył przygodę z reprezentacją Leo Beenhakkera, zamienił kilka słów. "Na pewno . Trudno mi w ogóle na ten temat się wypowiadać, gdyż nie mnie to dotyczy" - mówi piłkarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|