Dziennik Gazeta Prawana logo

Matej Rodin wygrał konkurs na najgłupszą czerwoną kartkę

20 października 2024, 21:40
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Matej Rodin
Matej Rodin/East News
Matej Rodin bezapelacyjnie wygrałby konkurs na najgłupszą czerwoną kartkę. Piłkarz Rakowa Częstochowa w meczu z Pogonią Szczecin stracił na chwilę kontakt ze swoim mózgiem. Chorwat po meczu przyznał, że nie myślał i "odleciał".

W 12. kolejce piłkarskiej Ekstraklasy Raków Częstochowa gościł na swoim stadionie Pogoń Szczecin. 

Kuluris trafił w słupek

W pierwszej połowie to goście byli bliżsi strzelenia gola. Eftimis Kuluris w sytuacji sam na sam z Kacprem Trelowskim trafił w słupek. 

Do przerwy bramki nie padły. Po zmianie stron było znacznie ciekawiej. Kibice byli świadkami dwóch czerwonych kartek i dwóch goli, ale uznany z nich został tylko jeden. Największych emocji dostarczyła sama końcówka spotkania, ale po kolei. 

Pogoń kończyła mecz w "dziewiątkę"

Pogoń od 65. minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Greka Dimitriosa Keramitsisa. Na dodatek w końcówce musieli radzić sobie w dziewiątkę, bowiem kontuzji doznał Patryk Paryzek, a limit zmian był wyczerpany.

Raków wykorzystał osłabienie rywala. Sędzia Paweł Raczkowski doliczył sporo minut. W 90+10. bramkę zdobył wprowadzony z ławki Matej Rodin, ale trafienie chorwackiego obrońcy zostało anulowane z powodu spalonego. Zawodnik dostał chwilę wcześniej żółtą kartkę za zdjęcie koszulki.

Rodin strzelił gola i wyleciał z boiska

Po krótkim czasie Rodin... ponownie trafił do siatki. 

Tym razem gola uznano, a piłkarz znów zobaczył żółtą kartką (i w konsekwencji czerwoną) za zdjęcie koszulki. Ta kara nie miała jednak większego znaczenia, ponieważ wkrótce potem arbiter zakończył mecz.

Raków na zwycięskiej ścieżce

To piąte z rzędu ligowe zwycięstwo zespołu Marka Papszuna, który z dorobkiem 26 pkt zajmuje drugie miejsce.

Natomiast szósta Pogoń potwierdziła, że na wyjazdach zupełnie sobie nie radzi. Z 19 zdobytych dotychczas punktów zaledwie... jeden wywalczyła poza Szczecinem (remis i pięć porażek).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraJakub Kamiński piłkarzem Benfiki Lizbona. Portugalczycy zapłacili za Polka 20 mln euro »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj