Od dawna w mediach pojawiały się pogłoski, że to on zastąpi Vitala Heynena w roli szkoleniowca Polaków, ale oficjalnie ogłoszono to w minioną środę. Od dłuższego czasu wiadomo było, że zwolennikiem łączenia przez Grbica pracy z biało-czerwonymi i Sir Safety Perugii nie jest szef włoskiego klubu Gino Sirci.
zaznaczył Serb podczas wirtualnego spotkania z grupą polskich dziennikarzy.
W latach 2019-21 prowadził on Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, z którą w poprzednim sezonie triumfował w Lidze Mistrzów. Latem odszedł z klubu, przyjmując ofertę Perugii i - jak zapewnił również teraz - decydowały o tym wyłącznie względy rodzinne. Bardzo pozytywnie wspomina on okres pracy w Polsce.
zapewnił.
Przyznał, że temat objęcia funkcji trenera mistrzów świata po raz pierwszy pojawił się kilka miesięcy temu. wspominał.
Rozbudowany sztab trenerski
Jak dodał, jak najszybciej chce zacząć konkretne rozmowy dotyczące budowania sztabu szkoleniowego. Ten ma być dość rozbudowany.
- zaznaczył.
Na przestrzeni ostatnich miesięcy nieraz pojawiała się opcja, że w przypadku wyboru Grbica jego asystentem mógłby być Michał Winiarski.
zwrócił uwagę mistrz olimpijski z Sydney i brązowy medalista igrzysk w Atlancie.
Porozmawiać z siatkarzami
W planie ma on także rozmowy z wieloma siatkarzami, zwłaszcza z tymi, którzy już byli w kadrze i to niezależnie od tego, czy teraz także się w niej znajdą. Jedno z pytań dziennikarzy dotyczyło Michała Kubiaka, który w ostatnich latach był kapitanem Polaków. Teraz, jeszcze przed wyborem nowego trenera, podobno zapowiedział przerwę w grze w drużynie narodowej.
- zapewnił Grbic.
Zastrzegł, że jeszcze za wcześnie, by wymieniać nazwiska siatkarzy, których widzi w składzie. Jego wizja dotycząca budowy zespołu opiera się na wykorzystaniu zarówno doświadczonych graczy, jak i wprowadzaniu zawodników młodego pokolenia.
zaznaczył.
"Nie chcę jednego generała na boisku"
Zapewnił też, że nie podoba mu się sytuacja, w której niektórzy zawodnicy w zespole są w uprzywilejowanej pozycji i mają poczucie, że są ważniejsi od pozostałych.
argumentował.
48-letni Serb zapewnił, że nie zamierza opierać się przy selekcji głównie na znanych mu dobrze zawodnikach ZAKSY i oczywistym jest dla niego, że gracze z innych klubów są ważni dla reprezentacji. Dodał, że kapitan zespołu niekoniecznie musi być też liderem na boisku i stale na nim przebywać, a jako przykład podał serbskiego środkowego Dragana Stankovica.
Wilfredo Leon wśród najlepszych na świecie
Grbic przyznał, że nie zna zbyt dobrze Heynena i nie wie, czy zadzwoni do Belga po rady dotyczące biało-czerwonych.
przyznał.
W Perugii również on zastąpił Heynena i tam pracuje m.in. z reprezentantem Polski Wilfredo Leonem.
wskazał.
"Nie ma miejsca na wymówki i narzekania"
W temacie łączenia pracy w klubie i drużynie narodowej stwierdził, że takie rozwiązanie ma zalety i wady dla obu pracodawców.
dodał.
Poprzednim trenerem, który po sukcesach z ZAKSĄ przejął biało-czerwonych, był Ferdinando De Giorgi. W jego przypadku jednak przygoda z kadrą zakończyła się fiaskiem. Zawodnicy później przyznawali, że długie i ciężkie treningi serwowane przez Włocha nie sprawdziły się w pracy z drużyną narodową.
zastrzegł Serb.
Klątwa Polaków
Odniósł się on też do feralnej serii Polaków, którzy od lat stale odpadają w ćwierćfinale turnieju olimpijskiego.
zaznaczył.
Obserwując przykładowo Amerykanów Grbic zwrócił uwagę na znaczenie współpracy z psychologiem sportowym, choć w jego ojczyźnie nie jest to dobrze postrzegane.
zapewnił.
"Tylko trudne sytuacje pozwalają ci na rozwój"
Zadeklarował też, że jako były rozgrywający nie zamierza mocno ingerować w grę zawodników występujących na tej pozycji.
wskazał.
Jak dodał, jest ambitny i szuka wyzwań.
skwitował.