Drużyna z Bełchatowa sporo problemów miała jeszcze przed meczem. Ze względu na zmienione przez Bułgarię covidowe restrykcje polski zespół do Burgas wyleciał z opóźnieniem jednego dnia, a do do samolotu wsiadło jedynie ośmiu siatkarzy. Sześciu pozostałych zawodników z kadry PGE Skry miało niejednoznaczny wynik testu na obecność koronawirusa, co uniemożliwiło im wyjazd.
Choć w Burgas zabrakło Serba Aleksandara Atanasijevica czy kapitana Grzegorza Łomacza, bełchatowianie na boisku rywala radzili sobie całkiem dobrze. Dwukrotnie obejmowali prowadzenie w setach, ale ostatecznie swoją wyższość musieli udowodnić w tie-breaku.
Najwięcej punktów dla drużyny trenera Slobodana Kovaca zdobyli Karol Kłos – 23 i Dick Kooy - 20.
Rewanż odbędzie się w kolejny wtorek w hali w Bełchatowie. Zwycięzca dwumeczu w ćwierćfinale zagra z lepszym z pary United Volleys Frankfurt – Arcada Galati.
PGE Skra do tej pory czterokrotnie grała w Pucharze CEV. Najdalej, do półfinału, doszła w sezonie 2013/14. W walce o finał bełchatowianie ulegli wówczas w dwumeczu Gubiernii Niżny Nowogród.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.