Świątek szlifowała formę na Majorce
Świątek zmieniła szkoleniowca po porażce z Magdą Linette w Miami ponad trzy tygodnie temu. Belga Wima Fissette zastąpił Hiszpan Roig, który przez wiele lat był w sztabie jednego z najlepszych tenisistów ostatnich dekad Rafaela Nadala. Przygotowując się do występu na kortach ziemnych Świątek spędziła kilka dni na Majorce, trenując w Akademii Rafaela Nadala. Bardzo się cieszę, że mogę zacząć pracę z Franciscem. Szukałam kogoś z dobrym okiem w sprawach technicznych, ale też kogoś, kto ma wystarczające doświadczenie, aby pomóc mi w różnych sytuacjach - podkreśliła Świątek.
To początek. Wciąż się poznajemy, ale idzie naprawdę niesamowicie. Udało mi się znaleźć nowego trenera dość szybko, co nie jest łatwe. A kiedy robi się to w środku sezonu, to dobrze jest mieć poczucie bezpieczeństwa. Dlatego cieszę się, że mogłam już spokojnie trenować z Franciscem na Majorce. Chciałam tam pojechać, bo znałam tamtejsze obiekty i kort. Wiedziałam, że wykonam solidną pracę bez żadnych dodatkowych rozpraszaczy - dodała była liderka światowego rankingu.
Świątek na treningi zaprosiła Nadala
Światek przyznała, że już od kilku miesięcy myślała o treningach w Akademii Rafaela Nadala. Zaznaczyła, że chce wprowadzić zmiany przed okresem gry na kortach ziemnych, ponieważ zeszłoroczny sezon na tej nawierzchni nie poszedł po jej myśli. Właściciel akademii, 22-krotny triumfator turniejów wielkoszlemowych Nadal, towarzyszył jej w treningach, co Polka uznała za duże wyróżnienie.
Zapytałam, czy mógłby przyjść i być dla mnie inspiracją, ale także chciałam usłyszeć kilka jego opinii. To był prawdziwy zaszczyt móc go mieć na korcie. Szczerze mówiąc, nie miałam wielkich oczekiwań, bo wiem, że jest bardzo zajęty i ma mnóstwo rzeczy do robienia - wspominała.
Świątek daje sobie czas
Świątek Zapewniła, że Roig pomógł jej szybko wychwycić techniczne błędy i nie tkwić w "złych schematach". Polska tenisistka zdaje sobie jednak sprawę, że nie wszystko zmieni się z dnia na dzień i że jest to stopniowy proces. Jeśli przez kilka miesięcy nie robisz czegoś dobrze, to nie jest tak, że obudzisz się następnego dnia i zrobisz to tak, jak trzeba. Staram się dać sobie czas. Francis też mnie do tego zachęca - powiedziała Polka.
Po porażce w Miami przekazała mediom, że nie prezentuje się na tyle dobrze, żeby mieć wobec siebie jakieś oczekiwania. Przed turnieje w Stuttgarcie zapewniła, że liczy przede wszystkim na poprawę gry. Moje oczekiwania to po prostu poprawa gry na treningach, potem w meczach, ale nie będę dla siebie zbyt surowa. Nie będę wyciągać zbyt pochopnych wniosków, ale zrobię to po pełnym cyklu. To nie sprint, to maraton. Jeśli zdobyłaś już tyle tytułów, zawsze będą jakieś oczekiwania wobec siebie i otoczenia. Myślę, że moje oczekiwania były zbyt wysokie, jak na poziom, który prezentowałam. Nie grałam zbyt dobrze. To był zimny prysznic - zakończyła sześciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych.
Niemka lub Bułgarka pierwszą rywalką Świątek
Występy w Stuttgarcie Świątek rozpocznie od drugiej rundy. Rywalką naszej tenisistki będzie zwyciężczynie pojedynku pomiędzy Niemką Laurą Siegemund a Bułgarką Wiktorią Tomową, która w turniejowej drabince zastąpiła Magdalenę Fręch.