Górnik Zabrze - Piast Gliwice 0:0

Żółta kartka - Górnik Zabrze: Lukas Podolski, Robert Dadok, Richard Jensen, Kryspin Szcześniak. Piast Gliwice: Ariel Mosór, Jakub Czerwiński, Patryk Dziczek, Michał Chrapek. Czerwona kartka za drugą żółtą - Górnik Zabrze: Kryspin Szcześniak (70).

Reklama

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 16 697.

Górnik Zabrze: Daniel Bielica - Kryspin Szcześniak, Rafał Janicki, Richard Jensen - Boris Sekulic, Robert Dadok, Daisuke Yokota (90+2. Norbert Wojtuszek), Damian Rasak, Paweł Olkowski (90+1. Lawrence Ennali), Kamil Lukoszek (84. Sebastian Musiolik) - Lukas Podolski.

Piast Gliwice: Frantisek Plach - Arkadiusz Pyrka, Ariel Mosór, Jakub Czerwiński, Alexandros Katranis - Michael Ameyaw (69. Tomasz Mokwa), Grzegorz Tomasiewicz, Michał Chrapek (84. Marcel Bykowski), Patryk Dziczek, Damian Kądzior (56. Serhij Krykun) - Gabriel Kirejczyk (69. Jorge Felix).

Zabrzanie na otwarcie sezonu przegrali po 0:2 z Radomiakiem i Wartą Poznań. Trochę lepsze nastroje mogły panować w ekipie rywali (1:2 z Lechem i 0:0 z mielecką Stalą).

Reklama

W związku z trwającą budową czwartej trybuny zabrzańskiego stadionu, na derbowym starciu zabrakło kibiców Piasta, który nie przegrał dziesięciu poprzednich ligowych meczów z Górnikiem i w sobotę tę serię podtrzymał.

Przed rozpoczęciem gry minutą ciszy uczczono pamięć górnika kopalni Bielszowice w Rudzie Śląskiej, który zginął w sobotnim wypadku. Pięciu innych zostało rannych.

Atak Górnika w pierwszej połowie

W pierwszej połowie atakował niemal wyłącznie Górnik i kilka razy pod bramką Frantiska Placha było groźnie. Bramkarz gości obronił strzały Damiana Rasaka i Pawła Olkowskiego. Okazję do zdobycia gola dla gospodarzy miał też Daisuke Yokota, któremu w sytuacji sam na sam z golkiperem uciekła piłka.

Na boisku bywało nerwowo, w 13. minucie doszło do przepychanek miedzy piłkarzami obu drużyn, co skończyło się pokazaniem przez sędziego czterech żółtych kartek najbardziej zacietrzewionym uczestnikom. Taka „rwana” gra spowodowała wydłużenie pierwszej części o siedem minut.

Gliwiczanie, grający bez swojego kontuzjowanego podstawowego napastnika Kamila Wilczka, niczego nie pokazali w ataku.

Po przerwie początkowo nadal aktywniejsi byli gospodarze, dopingowani przez niemal 17-tysięczną widownię. W dalszym ciągu mało było płynnych akcji, a sporo fauli.

Po kwadransie śmielej w ofensywnie zaczęli sobie poczynać zawodnicy trenera Aleksandara Vukovica. Zadanie ułatwił im zawodnik rywali Kryspin Szcześniak, który musiał w 70. minucie pójść do szatni, po zobaczeniu drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej, kartki.

W 84. minucie „piłkę meczową” dla gości miał Serhij Krykun. Spudłował z bliska i mecz skończył się remisem.

Autor: Piotr Girczys