Dla byłego trenera reprezentacji Polski Janusza W. noc spędzona w celi po zatrzymaniu była prawdziwym koszmarem. "Zasnąłem w areszcie dopiero nad ranem. Dwaj siedzący już w celi mocno chrapali. Dla lumpa wszystko jedno, czy śpi w areszcie, na dworcu, czy na ławce, ale dla mnie to był jednak szok" - żali się Janusz W.
>>>Janusz W. gościem honorowym Legii
Janusz W. nie spodziewał się zatrzymania. Gdy zapukała do niego policja, właśnie wychodził z garażu. "Przedstawili się, padło hasło: Wrocław i wtedy zorientowałem się w czym rzecz" - opowiada.
Co W. zeznał we wrocławskiej prokuraturze? "Odniosłem się do postawionych mi zarzutów bardzo dokładnie, wyjaśniając je obszernie, a nie przyznając się do winy. Gdyby moja wina była jednoznaczna, to już bym z Wrocławia nie wrócił. O szczegółach mówić nie mogę, ale jeden przykład: jeden zarzut dotyczy meczu Legia - Świt. Ale my go przegraliśmy 1:3" - podkreśla.
>>>W. może mataczyć w śledztwie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|