O jednej z łódzkich uczelni wyższych zrobiło się głośno w związku z oskarżeniami o wydawanie dyplomów osobom, które nie ukończyły studiów. Jak ujawniły media miał tam kwitnąć handel lewymi dokumentami.
Lewandowski wszystkiemu zaprzeczył
W sprawie zatrzymany został m.in. Zbigniew D., u którego natrafiono na dyplom ukończenia studiów przez Roberta Lewandowskiego. Ujawniono też, że mężczyzna miał proponować kapitanowi reprezentacji Polski i jego żonie Annie uzyskanie dyplomu MBA bez uczestnictwa w zajęciach.
Piłkarz Barcelony kilka miesięcy temu oświadczył, że nie ma nic wspólnego z uczelnią Collegium Humanum i nigdy nie robił też studiów MBA.
Według Bońka lista może być długa
Co innego twierdzi jedna z wykładowczyń skompromitowanej uczelni. Robert Lewandowski kupił dyplom w prywatnej uczelni w Łodzi. Piszę to z całą odpowiedzialnością bo "zdał" u mnie dwa egzaminy. O wszystkim dowiedziałam się w czasie przesłuchania jako świadek w tej obrzydliwej sprawie - napisała w mediach społecznościowych socjolog Barbara Mrozińska.
Teraz głos w sprawie zabrał były prezes PZPN. Myślę, że nie tylko Robert Lewandowski kupił sobie wykształcenie. Lista sportowców może być długa. Po co to robią? Dobre pytanie - napisał Boniek.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.