Polak doznał zwichnięcia palca, a nie - jak przypuszczano - bardziej skomplikowanego urazu. Szczęsny nie wie jednak, na jak długo przyjdzie mu oddać miejsce w bramce Arsenalu Hiszpanowi Manuelowi Almunii (zastąpił go w meczu z Barceloną).

Reklama

"Nie jest tak źle, jak się wydawało. Oczywiście martwię się, że będę przez jakiś czas poza grą" - powiedział Szczęsny telewizji sky sports.

Jedno jest pewne - Polak wróci do bramki dopiero wtedy, gdy lekarze uznają, że kontuzja jest całkowicie zaleczona i nie ma ryzyka jej odnowienia.

Bramkarz Kanonierów nabawił się urazu w dosyć niegroźnej sytuacji. W 17. minucie Brazylijczyk Dani Alves oddał mocny strzał z blisko 30 metrów, a nieatakowany Szczęsny bez większych problemów złapał piłkę. Natychmiast po tej interwencji z grymasem bólu złapał się za dłoń i wezwał na boisko klubowego lekarza.

"Od razu wiedziałem, że z palcem coś jest nie tak i muszę zejść" - dodał.

Kontuzjowany jest także drugi polski bramkarz Arsenal - Łukasz Fabiański, który ma poważny problem z barkiem. W tej sytuacji szansę powrotu otrzymał Almunia, który w minionym sezonie był podstawowym zawodnikiem na tej pozycji.