Na San Siro tego wieczoru miał odbyć się najciekawszy mecz tej kolejki, ponieważ była to potyczka trzeciej obecnie drużyny Serie A z drugą. Atmosfera była napięta, a wynik ważny dla układu czołówki tabeli, co przełożyło się na sporą nerwowość obu stron. Kibice zobaczyli mało klarownych okazji, za to wiele niedokładności.

W 90. minucie bardzo dobrą szansę miał Zieliński, który rozegrał cały mecz w barwach gości. Polak oddał strzał z kilkunastu metrów w momencie, gdy bramkarz leżał już na ziemi, ale trafił prosto w ustawionego na linii bramkowej obrońcę Interu.

Ta sytuacja "zemściła się" kilkadziesiąt sekund później, kiedy po zamieszaniu podbramkowym do siatki trafił Argentyńczyk Lautaro Martinez. Jak się okazało, był to jedyny gol tego spotkania.

Milik grał do 70. minuty. Z kolei w 81. plac gry opuścił obrońca Napoli Senegalczyk Kalidou Koulibaly, który zobaczył dwie żółte kartki w ciągu kilku sekund - najpierw za faul, a chwilę później za ironiczne oklaski dla sędziego. W samej końcówce z boiska usunięty został też inny piłkarz gości Lorenzo Insigne.

Napoli ma 41 punktów i wciąż jest w miarę bezpieczne na drugim miejscu. Do lidera ma dziewięć straty, natomiast nad Interem jeszcze pięć przewagi.

Wcześniej w środę lider stracił punkty dopiero po raz drugi w tym sezonie. "Stara Dama", z Wojciechem Szczęsnym w bramce, zremisowała na wyjeździe z Atalantą Bergamo 2:2. Poprzednio Juventus stracił punkty tylko raz - 20 października u siebie z Genoą (1:1).

Goście objęli prowadzenie już w drugiej minucie po samobójczym golu Albańczyka Berata Djimsitiego. Później jednak broniących tytułu turyńczyków dwukrotnie zaskoczył Kolumbijczyk Duvan Zapata (24. i 56.). Co więcej, trzy minuty przed tym drugim trafieniem boisko musiał opuścić pomocnik "Juve" Urugwajczyk Rodrigo Bentancur, który po raz drugi został ukarany żółtą kartką. Wówczas puściły nerwy trenerowi gości Massimiliano Allegriemu.

"Trochę się wkurzyłem i przepraszam za to, powinniśmy dawać dobry przykład kibicom. Jeśli sytuacja we włoskiej piłce ma się poprawić, musimy podnieść poziom futbolowej kultury" - powiedział później Allegri na konferencji prasowej.

W 65. minucie na placu gry pojawił się Cristiano Ronaldo i to właśnie on ustalił wynik niespełna kwadrans później, a Juventus pozostał dzięki temu niepokonany w lidze.

"Zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas dzisiaj prawdziwa bitwa. Możemy być zadowoleni, że pozostaliśmy w grze, mimo że było nas dziesięciu. Mogliśmy wygrać, ale tak czy inaczej to dobry wynik w meczu ze znakomitym rywalem" - przyznał Allegri.

Ronaldo ma 12 ligowych goli w tym sezonie Serie A. Liderem klasyfikacji strzelców jest Krzysztof Piątek - 13. Polski napastnik Genoi rozegrał w środę cały mecz, ale nie powiększył dorobku, a jego zespół przegrał na wyjeździe z Cagliari 0:1.

Dwa gole w środę puścił też inny polski bramkarz Łukasz Skorupski. Jego Bologna przegrała u siebie z Lazio Rzym 0:2. Z kolei w Genui Sampdoria, w której składzie całe spotkanie rozegrał Karol Linetty, a Dawid Kownacki był rezerwowym, pokonała zamykające tabelę Chievo Werona 2:0. W zespole gości do 66. minuty grał Paweł Jaroszyński, a cały mecz rozegrał Mariusz Stępiński.

W pierwszym środowym spotkaniu AC Milan tylko zremisował na wyjeździe z przedostatnim w tabeli Frosinone 0:0 (w ekipie gospodarzy na końcowy kwadrans na boisku pojawił się Bartosz Salamon). Był to czwarty kolejny ligowy mecz "Rossonerich", w którym nie zdobyli bramki. Taką passę poprzednio mieli w 1984 roku. Ostatnie wyniki drużyny sprawiają, że lada dzień pracę może stracić trener Gennaro Gattuso. Jego podopieczni spadli na szóste miejsce i mają już 22 punkty straty do Juventusu.