Po raz pierwszy Milik pokonał Skorupskiego w 16. minucie, po zamieszaniu na polu karnym. Goście wyrównali jeszcze w pierwszej połowie po uderzeniu głową Paragwajczyka Federico Santandera.
Arkadiusz Milik z kolejną bramką w Serie A! pic.twitter.com/7ni4TeJJjC #NapoliBologna #SerieA
— Meczyki.pl (@Meczykipl) 29 grudnia 2018
Druga część była bardzo emocjonująca. Krótko po przerwie po efektownym dośrodkowaniu Francuza Kevina Malcuita Milik popisał się skutecznym strzałem głową. Bologna próbowała odrobić straty i dopięła swego w 80. minucie (gol również głową Brazylijczyka Danilo).
Arkadiusz Milik - GOL nr2 (51') - Napoli vs Bologna pic.twitter.com/csB399TFgn
— Gunfighter (@Jony_Gunman) 29 grudnia 2018
Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. W 88. minucie po strzale z ok. 20 metrów Belga Driesa Mertensa piłka przeleciała pod ręką Skorupskiego i wpadła przy słupku do siatki.
Dzięki zwycięstwu Napoli umocniło się na drugim miejscu, ma 44 punkty i traci dziewięć do Juventusu Turyn. Bologna, która na zwycięstwo czeka od 30 września, wciąż jest w strefie spadkowej - na 18. pozycji (13).
Istotne zmiany nastąpiły natomiast w klasyfikacji strzelców Serie A. Milik ma już 10 goli i traci cztery do nowego lidera Cristiano Ronaldo.
Dwa trafienia Portugalczyka zapewniły Juventusowi zwycięstwo nad Sampdorią Genua 2:1. W bamce "Starej Damy" zabrakło Wojciecha Szczęsnego, który doznał kontuzji na rozgrzewce. Jeżeli chodzi o polskich piłkarzy z Sampdorii, w sobotę zagrał tylko Karol Linetty (całe spotkanie).
Na drugie miejsce w zestawieniu najlepszych strzelców spadł Krzysztof Piątek - jego Genoa zremisowała u siebie bezbramkowo z Fiorentiną, więc polski napastnik wciąż ma 13 bramek.
Piątek rozegrał całe spotkanie. Kwadrans przed końcem zobaczył żółtą kartkę, piątą w sezonie, co oznacza, że musi pauzować w następnej kolejce. Bramkarz Bartłomiej Drągowski był rezerwowym w ekipie gości.
Genoa jest czternasta (20 pkt), a Fiorentina dziesiąta (26).
Z pierwszego w sezonie zwycięstwa cieszyli się w sobotę piłkarze zamykającego tabelę Chievo Werona. Tego dnia nadarzyła się dogodna okazja - podejmowali przedostatni zespół Frosinone. Zwyciężyli 1:0 po bramce w 76. minucie Emanuele Giaccheriniego. Goście przez znaczną część drugiej połowy grali w dziesiątkę.
Napastnik Chievo Mariusz Stępiński wszedł na boisko w 69. minucie (Pawła Jaroszyńskiego nie było w kadrze gospodarzy). W zespole Frosinone cały mecz rozegrał Bartosz Salamon.
Chievo, które rozpoczęło sezon z trzema ujemnymi punktami, pozostało na ostatnim miejscu (8), ale traci już tylko dwa punkty do swojego sobotniego rywala.