Dziennik Gazeta Prawana logo

Życie Kubicy uratował niezniszczalny kokpit

13 października 2007, 15:32
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Kierowcy w Formule 1 ścigają się dzisiaj cudami techniki. Najważniejszą częścią bolidu jest kokpit, w którym siedzi kierowca. Jest nietykalny i nienaruszalny - może wytrzymać obciążenia nawet blisko stu ton! Kosztuje kilkaset tysięcy dolarów, ale jest niezbędny. To właśnie on uratował życie Roberta Kubicy.

Kiedy bolid uderza w ścianę, odpadają koła, przednie i tylne skrzydła, wszystkie mikroskopijne części, które oszukują wiatr i pozwalają rozwijać zawrotne prędkości.
Tak było podczas kraksy Roberta Kubicy. Auto Polaka było niemal doszczętnie zniszczone. Ale kokpit, ta tuba zbudowana z praktycznie niezniszczalnych włókien węglowych o strukturze plastra miodu, zapewnił naszemu kierowcy bezpieczeństwo.

Budowa bolidu (samo nadwozie, bez silnika) kosztuje 150-300 tys. dolarów, ale teamy Formuły 1 bez mrugnięcia okiem wydają takie pieniądze. W końcu najważniejsze jest bezpieczeństwo kierowców.

Kokpit jest praktycznie niezniszczalny. Wytrzymuje obciążenia nawet do stu ton, do których dochodzi podczas niesamowicie szybkiej jazdy. Polak uderzył o ścianę wokół toru z prędkością ponad 200 km/h, ale nie stało mu się nic poważnego. Ma jedynie skręconą nogę i wstrząśnienie mózgu. Mogło się skończyć dramatycznie, ale na szczęście budowa bolidu ocaliła życie i zdrowie Polaka.

Kubica nie odniósł także urazu kręgosłupa, bo nad tym czuwa system HANS. Skrót pochodzi od angielskiego Head and Neck Support, czyli system wspierania szyi i głowy. W F1 stosuje się go od 2003 roku - celem jest zredukowanie sił działających na szyję i głowę kierowcy podczas wypadków z użyciem ogromnych sił, kiedy w ułamkach sekund zawodnik poddawany jest ogromnym przeciążeniom - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraProsty quiz z geografii. Każdy powinien trafić przynajmniej 6/10. Mistrzowie nie popełnią błędu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj