Dziennik Gazeta Prawana logo

Imprezy i alkohol wykluczyły nas z mundialu

15 września 2009, 19:22
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Nie jedziemy na mundial do RPA, bo piłkarze zmamiast trenować woleli się bawić. Wszystko wskazuje na to, że na zgrupowaniach biało-czerwonych suto zakrapiane imprezy to chleb powszedni. Dyrektor piłkarskiej reprezentacji Polski Jan de Zeeuw ujawnia kulisy tego, co się działo w kadrze.


Ponieważ prezes Lato zachował się nieelegancko po meczu ze Słowenią w Mariborze. Najpierw przekazał mi zaproszenie na wtorek do siedziby PZPN, a kilka minut później powiedział dziennikarzom, że zwalnia Leo. O czym z takim człowiekiem jak Lato można w ogóle rozmawiać?

>>> Czytaj więcej: Beenhakker nie przybył na spotkanie w PZPN


Przyjedzie niebawem. Zostawił tu przecież mieszkanie, samochód, chce się też spotkać z przyjaciółmi. Polska to dla niego nie tylko PZPN.


Tak, bez przerwy do siebie dzwonimy. Wygląda na to, że niektórzy piłkarze przestali mieć w pewnym momencie te same ambicje co Leo.


Niestety, ale wszystko na to wskazuje. Ich postawa podczas meczu ze Słowenią, a także przed nim, jest tego najlepszym dowodem.

>>> Czytaj także: Sponsorzy kadry chcą trenera z zagranicy


Nikogo nie złapaliśmy za rękę, ale słyszeliśmy sporo.


Nie tylko tej jednej, słyszałem, że poprawili także w Mariborze przed samym meczem ze Słowenią. Powtarzam - tak słyszałem.

czytaj dalej


W hotelu Piramida w Tychach, gdzie zawodnicy spędzali noc po meczu, nie byłem, bo już przygotowywałem wszystko na Słowenii. Wiem jednak, że piłkarze poprosili Beenhakkera o możliwość wyjścia na dyskotekę, Leo odmówił. Tłumaczył im mniej więcej tak: A co powiecie po latach swoim dzieciom i wnukom? Że nie pojechaliście na mundial do Afryki, bo musieliście iść do dyskoteki? Zrozumcie, walczycie o życie. Niestety, nie do wszystkich to dotarło.


Znam polską mentalność, bo mieszkam tu wiele lat. Nie przyszło mi jednak do głowy, że w tak ważnym momencie, kiedy ważą się losy awansu, zachowają się tak po amatorsku. Kiedyś jak w kadrze był jeszcze asystent Bobo Kaczmarek, dziwiłem się, że śpi z otwartymi drzwiami w pokoju i mnie też radził czuwać przed windą. Dziwiłem się, że niektórym nie ufa i jest dla nich wręcz opryskliwy. Teraz wiem dlaczego. Miał rację. Tych ludzi nie da się traktować poważnie.


Na pewno błędem było mieszkanie w dużych hotelach, z których łatwo się wymknąć. No i to, że przed każdym pokojem nie postawiliśmy strażnika. Tylko, ludzie, co to ma wspólnego z zawodowym futbolem? Leo pracuje w tym fachu wiele lat, ale z czymś takim się wcześniej nie spotkał.


Gdyby nie kontuzja, w bramce stałby Łukasz Fabiański. Mieliśmy też pomysł, żeby wziąć na te najważniejsze mecze Jerzego Dudka. Ale on już po prostu nie chciał grać w kadrze.


Dobrze pan kombinuje. Według moich informacji, działacze po meczu z Irlandią Płn. w Chorzowie przekazali zawodnikom, że Beenhakkera już nie ma. Morale zespołu siadło, zresztą tak na mój gust to wielu graczom zwyczajnie już się nie chciało. Tak naprawdę z kadry nie mają dużych pieniędzy, a to dla wielu jest najważniejsze. Pierwszy sygnał, że piłkarzom się zwyczajnie nie chce, odebraliśmy już przed zgrupowaniem w RPA w czerwcu. Dziesięciu zawodników podstawowego składu odmówiło wyjazdu, zasłaniając się różnymi sprawami. A przecież to był oficjalny termin UEFA i wszyscy mogli jechać. Namawiałem wtedy Leo, żeby zrezygnował, ale ten miał w głowie tylko mundial i wierzył, że jednak się tam dostaniemy.

czytaj dalej


Też mi jest przykro. Ale z drugiej strony zawodnicy widzą, jak wyglądają władze związku, jakie jest podejście, to też im się odechciewa. Atmosfera na linii Leo - PZPN była po prostu fatalna, nie do zniesienia.

>>> Czytaj więcej: Beenhakker o pijanym Lacie


Leo się wkurzał, bo działacze na zgrupowania jeżdżą w zupełnie innym celu niż drużyna. My jedziemy tam zawodowo, trener chce poskładać drużynę, potrenować, zmobilizować, a oni są turystami. Bawią się, konsumują. Te dwa światy zderzają się w hotelach i dochodzi do napięć.


Tu nie chodzi tylko o podróże, ale także o pobyt w hotelach, obecność na treningach, a nawet w szatni przed meczem itd. Nie może być tak, że piłkarze widzą w drodze na mecz, jak ich bądź co bądź przełożeni bawią się w najlepsze. W samolocie jeden z nich krzyczy do drugiego, który kiwa się przed toaletą: Heniu, masz jedzenie na krawacie, a on konsumuje tę resztkę z krawata, a później idzie do Leo po autograf. Przecież to jest niesmaczne. Nie może tak być, że drużyna wybiega na rozgrzewkę, wraca do szatni, a tam jak zwykle bardzo zmęczony pan Olkowicz w towarzystwie pana Bugdoła i Laty. I coś mówią do zawodników, że Leo cieszy się zaufaniem zarządu. Nie może być tak, że pan Placzyński, który jest w PZPN najważniejszy, na lotnisku w obecności dziennikarzy atakuje Jacka Krzynówka, bo nie podobało mu się, jak zagrał. Nie jest normalne, że pan działacz Greń zaprasza do małego hotelu w Bydgoszczy swoich znajomych, którzy plują na nas i głoszą, że ja z Leo handlujemy piłkarzami.

>>> Czytaj więcej: Lato o barowych upodobaniach Beenhakkera


Błędy były, to oczywiste. Zgadzam się z prezesem, że warunki mieliśmy dobre, i nawet jestem w stanie uwierzyć, że Lato chce dobrze i doskonale rozumie, o co nam chodzi. Za jego plecami stoi jednak cała ta banda, która wykonuje złą robotę. Z nią polski futbol nie ma wielkich szans.


O tym, co działo się wokół kadry w ostatnich latach, i ja, i Leo jesteśmy w stanie pasjonującą książkę napisać. Niewykluczone, że się kiedyś na to zdecydujemy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj