Dziennik Gazeta Prawana logo

B jak bohaterowie, Brożek, Boruc, Błaszczykowski

11 października 2008, 22:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Do samego końca nie było wiadomo kogo w bramce wystawi Leo Beenhakker. Ostatecznie postawił na Artura Boruca i się nie zawiódł. Nasz golkiper dwa razy uratował nas od straty bramki. Z przodu swoje zrobili Jakub Błaszczykowski i Paweł Brożek. W efekcie po ich golach pokonaliśmy Czechów 2:1.

>>> Polska - Czechy 2:1 , relacja minuta po minucie

Boruc stracił miejsce w kadrze po wybryku we Lwowie, gdzie wraz z Dariuszem Dudką i Radosławem Majewski urządzili sobie libację alkoholową. Bramkarz Celtiku Glasgow został wykluczony z kadry i nie zagrał w dwóch pierwszych meczach eliminacyjnych ze Słowenia i San Marino.

Wielu fachowców spodziewało się, że Boruc w meczu z Czechami będzie rezerwowym. Jednak Leo Beenhakker wstawił go do składu. Jak się okazało Holender miał nosa. Boruc bronił fantastycznie. W pierwszej połowie dwukrotnie wygrywał pojedynki sam na sam z Milanem Barosem i ratował nas przed stratą gola. Dopiero w końcówce spotkania Czesi znaleźli sposób na pokonanie polskiego golkipera.

>>>Historia się powtórzyła. Czsi pokonani tak jak Portugalczycy

Natomiast czeski bramkarz tego dnia musiał skapitulować dwa razy. Po strzałach Pawła Brożka i Jakuba Błaszczykowskiego musiał wyciągać piłkę z siatki. Obu tych piłkarzy zabrakło w kadrze na Euro 2008. Teraz wydaje się, że to oni będą tymi którzy poprowadzą Polskę do awansu na mundial.

W sobotę najpierw na listę strzelców wpisał się Paweł Brożek. Napastnik Wisły Kraków w 27 minucie wykończył fantastyczny rajd Błaszczykowskiego, który minął kilku rywali. Dla Brożka to druga bramka w biało-czerwonych barwach. Czekał na nią aż od 2005 roku, kiedy trafił do siatki w meczu towarzyskim z Meksykiem.

Błaszczykowski swojego gola strzelił w 53 minucie. Pomocnik Borussi Dortmund wyszedł sam na sam z Petrem Cechem. "Położył" gwiazdora Chelsea Londyn na ziemi i z zimną krwią przerzucił nad nim piłkę. Zagranie godne najlepszych piłkarzy na świecie. Nic więc dziwnego, że o Polaka już pyta słynny Liverpool. Po tym meczu wartość Błaszczykowskiego na pewno wzrosła.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj