Podpora polskiej sztafety 4x400 m przekazała, że jak na razie w japońskim ośrodku lekkoatleci mają wszystko, co jest im niezbędne do ostatnich szlifów formy.

Reklama

Pogoda nas przygotowuje do tego, co będzie w Tokio. Jest słonecznie i gorąco. Byłam w tym ośrodku sześć lat temu przed MŚ w Pekinie, więc wiedziałam, jak to wygląda. Jedzenie jest przyzwoite, pokoje również - dodała lekkoatletka.

Razem z koleżankami ze sztafety właśnie w Tokio Hołub-Kowalik chce spełnić sen o olimpijskim medalu. Krążek w Tokio byłby dla niej dziesiątym zdobytym na seniorskiej imprezie międzynarodowej w biegu rozstawnym.

Na razie najbardziej w Japonii zaskakuje nas to, że od godziny 19.30 za oknem jest całkowicie ciemno. W okolicy z każdej strony widać las. Dzisiaj otrzymaliśmy informację, że są tam niedźwiedzie, więc jeżeli ktoś planuje trening w terenie, to musi zabrać ze sobą odstraszający dzwonek - powiedziała specjalistka od dystansu jednego okrążenia.

Reklama

Ostatnie szlify

Przyznała, że na ostatnim obozie przed przeniesieniem się do wioski olimpijskiej nie ma już miejsca na katorżniczy trening, ale na ostatnie szlify i odpoczynek.

Reklama

W wolnych chwilach planujemy zagrać w gry planszowe. Z tego, co wiem, to będą tym razem tajniacy, party-mix i mafia - dodała Hołub-Kowalik.

Atmosfera w kadrze jest bojowa, bo "Aniołki Matusińskiego" doskonale wiedzą, że najpiękniejszym zwieńczeniem ich ogromnych sukcesów na arenie międzynarodowej w ostatnich latach byłoby miejsce na olimpijskim podium.

Igrzyska w Tokio rozpoczną się 23 lipca, a zawody lekkoatletyczne tydzień później. Koniec zmagań zaplanowano na 8 sierpnia.