Walczykiewicz podczas rozmowy z dziennikarzami była wyraźnie przybita. Pięć lat temu w Rio de Janeiro w tej konkurencji wywalczyła olimpijskie srebro. Tym razem uplasowała się tuż za podium, do którego zabrakło jej 0,269 sekundy.
- podkreśliła.
Jak dodała, tuż po przekroczeniu mety nie wiedziała, które miejsce zajęła.
- skwitowała.
34-letnia zawodniczka przez krótką chwilę po wyścigu cieszyła się... z brązu. Organizatorzy bowiem początkowo podali, że zajęła ona najniższe miejsce na podium.
- zaznaczyła.
Walczykiewicz podkreśliła, że spóźniony start to tylko i wyłącznie jej wina. Potwierdziła przy tym powszechną opinię, że warunki na torze olimpijskim są trudne.
- podsumowała.
Walczykiewicz nie ma czasu na długie rozpamiętywanie tego niepowodzenia - w środę czeka ją start na dystansie 500 m.
- zapytała retorycznie kajakarka.
Jak dodała, liczy na dobry występ w kolejnej konkurencji, ale zwraca też uwagę, że nie specjalizuje się w niej.
- zaznaczyła.
Przyznała, że chyba nie ma opracowanej metody szybkiego zapominania o rozczarowaniach.
- podkreśliła.
Walczykiewicz czuła, że medal był w jej zasięgu. Pewności siebie dodał jej także bardzo dobry start w rozgrywanym wcześniej we wtorek półfinale, w którym ustanowiła rekord życiowy.
- argumentowała.
Rywalizacja w kajakarskich jedynkach kobiet i mężczyzn na 200 m po raz ostatni rozgrywana była na igrzyskach. Za trzy lata w Paryżu zabraknie tej konkurencji w programie olimpijskim. Doświadczona kajakarka z Kalisza zapytana o przyszłość zaznaczyła, że na razie skupia się na środowym występie w Tokio.
- zakończyła.