Choć w czasie trwającego Wimbledonu pewnie będzie to niepopularne stwierdzenie, to przyznam, że nie pasjonuję się tenisem. Jestem jednak wielką fanką Igi Świątek. Regularnie wyświetlam filmiki, których jest główną bohaterką – nie te z jej superszybkimi bekhendami, lecz te pokazujące, co robi przed meczem.
Lubię oglądać, jak w założonych słuchawkach biega, żongluje piłeczkami, przekłada stopą patyczki między puszkami napojów energetycznych. W tle przepływają ludzie, ale dla tenisistki wydają się oni nie istnieć. Jest całkowicie skoncentrowana na celu, nie na otoczeniu.
<<<CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM MAGAZYNIE "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zobacz
|