Dziennik Gazeta Prawana logo

Nsame i Alfarela zapewnili Legii trzy punkty w Kielcach. Feio ich nie chciał

27 lipca 2025, 22:17
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Nsame i Alfarela zapewnili Legii trzy punkty w Kielcach. Feio ich nie chciał
Nsame i Alfarela zapewnili Legii trzy punkty w Kielcach. Feio ich nie chciał/PAP
Jean-Pierre Nsame i Migouel Alfarela w poprzednim sezonie musieli udać się na wypożyczenie. Były trener Legii Warszawa Goncalo Feio nie widział dla nich miejsca przy Łazienkowskiej. Portugalczyka w klubie ze stolicy już nie ma. Kameruńczyk i Francuz za to wrócili w wielkim stylu. Obaj piłkarze zaliczyli po jednym golu w meczu z Koroną Kielce i zapewnili swojej drużynie trzy punkty.

Nsame trafił w czwartek i niedzielę

Spotkanie w Kielcach stało pod znakiem zapytania. Obfite opady deszczu sprawiły, że do ostatniej chwili nie było pewne, czy pojedynek Korony z Legią dojdzie do skutku. Ostatecznie sędzia Szymon Marciniak podjął decyzję, że boisko nadaje się do gry i mecz rozpoczął się zgodnie z planem.

Legia już w 9. minucie objęła prowadzenie. Szybką akcję uderzeniem głową wykończył Nsame. 32-letni snajper w czwartek zapewnił "wojskowym" remis w meczu eliminacji Ligi Europy z Banikiem Ostrawa, a w niedzielę otworzył wynik spotkania.

Alfarela trafił w "okienko" bramki Korony

Na drugiego gola kibice na stadionie w Kielcach musieli czekać do początku drugiej połowy. Tym razem na listę strzelców wpisał się Arfarela. Francuz popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu. Po jego uderzeniu piłka wpadła w "okienko" bramki Xaviera Dziekońskiego.

Najdroższy piłkarz Ekstraklasy zadebiutował w Legii

Korona próbowała strzelić kontaktowego gola, ale brakowało jej szczęścia. Martin Remacle trafił w słupek. Okazje do podwyższenia wyniku miała też Legia. Najpierw Ryoya Morishita dwukrotnie zdecydował się na strzał zamiast podać do lepiej ustawionych kolegów, a następnie Marco Burch nie trafił w bramkę z kilku metrów.

Na ostatnie pół godziny na boisku zameldował się Mileta Rajovic. Najdroższy piłkarz Ekstraklasy, który kilkanaście dni temu został kupiony przez Legię za 3 miliony euro był bardzo aktywny, ale gola nie strzelił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTrudny quiz wiedzy o PRL. Prawie każdy 50 latek może zdobyć 6/10. 75 proc. młodszych polegnie na początku »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj