Pierwszy gol Drachala w barwach Jagiellonii
Niedzielny pojedynek był dla Jagiellonii okazją do rehabilitacji za porażkę w niedawnym sparingu. Tuż przed startem nowego sezonu Ekstraklasy ekipa ze stolicy Podlasia przegrała z Widzewem aż 1:7. Dziś w dramatycznych okolicznościach udało się jej pokonać rywali.
Gospodarze lepszego początku spotkania nie mogli sobie wymarzyć. Już w 3. minucie podopieczni Adriana Siemieńca objęli prowadzenie. Jagiellonii w tej sytuacji dopisało szczęście. Piłka po nienajlepszej interwencji jednego z graczy Widzewa znalazła się pod nogami Jesusa Imaza, który wyłożył ją jak na tacy koledze. Dawid Drachal dopełnił tylko formalności. Dla 20-latka to pierwszy gol w barwach nowego zespołu, do którego trafił w letnim okienku transferowym z Rakowa Częstochowa.
Bergier trafił dwa razy
Goście wyrównali w 25. minucie. Po bardzo ładnej akcji do bramki Jagiellonii trafił Sebastian Bergier. Przy golu napastnika Widzewa kapitalną asystę zaliczył Fran Alvarez.
Były zawodnik GKS Katowice drugi raz na listę strzelców wpisał się w 60. minucie. W tej sytuacji nie popisał się Sławomir Abramowicz. Bramkarz Jagiellonii odbił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Bergier i wpakował ją siatki.
Dramat Widzewa w doliczonym czasie gry
Po strzeleniu drugiego gola Widzew skupił się bardziej na obronie korzystnego wyniku. Trener przyjezdnych dokonał kilku zmian w składzie swojej drużyny. Graczy ofensywnych zastąpili zawodnicy o profilach defensywnych. Goście swoich szans na trzecie trafienie szukali już praktycznie tylko w kontratakach.
Jagiellonia do końca próbowała doprowadzić do remisu, ale gospodarzom aż do 90. minuty brakowało zarówno szczęścia jak i precyzji. Dopiero w doliczonym czasie gry miejscowym udało się dwukrotnie trafić do siatki Widzewa. Najpierw uczynił to Imaz, a chwilę później Afimico Pululu, którego gol zapewnił gospodarzom pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.