Dziennik Gazeta Prawana logo

Liga niemiecka: Haaland już zapisał się w historii Bundesligi

25 stycznia 2020, 16:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Erling Haaland
<p>Erling Haaland</p>/PAP/EPA
Pięć bramek w pierwszych 56 minutach gry w Bundeslidze - takim wyczynem może pochwalić się 19-letni Norweg Erling Haaland, od niedawna napastnik Borussii Dortmund. W historii niemieckiej ekstraklasy piłkarskiej nikt wcześniej czegoś takiego nie dokonał.

Haaland zagrał na razie w dwóch meczach, ale w obu zaimponował. Najpierw z Augsburgiem zdobył trzy gole, a na murawie był od 56. minuty. W piątek wszedł w 65. i bramkarzowi FC Koeln strzelił dwie bramki.

Po tym spotkaniu wyszedł ze stadionu w Dortmundzie tylnymi drzwiami. Nie chciał rozmawiać z dziennikarzami - nawet tymi, którzy przyjechali do niego specjalnie z Norwegii, ani spotkać się z kibicami. Powód? Chce unikać rozgłosu. Jak jednak twierdzą miejscowe media, na to jest już za późno.

Kilka godzin później napisał na Instragramie: "Magiczny moment". To był jego jedyny komentarz. Jest pierwszym piłkarzem, który w dwóch pierwszych meczach Bundesligi zdobył pięć bramek.

"Nikt chyba nie mógłby wymyślić lepszego scenariusza. To, co pokazał w tych dwóch meczach jest niesamowite" - skomentował były obrońca drużyny, a teraz odpowiedzialny za licencje w BVB Sebastian Kehl.

Dzięki Haalandowi w Dortmundzie nadal marzą o mistrzostwie. Rozpoczęli już pogoń i znajdują się na trzecim miejscu w tabeli. Mają tyle samo punktów co drugi Bayern Monachium i o cztery mniej od RB Lipsk, ale oba te zespoły nie rozegrały jeszcze meczów 19. kolejki.

"Jestem pewien, że dzięki Erlingowi będziemy mieć okazję jeszcze wielokrotnie się cieszyć z sukcesów. Zresztą widziałem, jak on na co dzień trenuje i ile daje z siebie na zwykłych zajęciach. Bardzo mi się podoba jego zaangażowanie i podejście do pracy, a w tym wieku to nie jest takie oczywiste" - powiedział obrońca Mats Hummels.

Dwa mecze wystarczyły, by Haaland stał się idolem kibiców BVB. Pod jego wrażeniem jest też szwajcarski trener Lucien Favre.

"Nie można go zatrzymać. Także na treningach. On chce więcej i więcej. Ma we krwi niesamowitą chęć wygrywania. Dla mnie jako trenera jest to coś fantastycznego, że mam w składzie takiego zawodnika" - podkreślił szkoleniowiec.

W przyszłym tygodniu Borussia, której zawodnikiem jest Łukasz Piszczek, zagra u siebie z Unionem Berlin, zapewne z Rafałem Gikiewiczem w bramce. Niewykluczone, że Haaland po raz pierwszy wybiegnie w pierwszym składzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj