W miejscu narodzin światowych legend piłki nożnej, Diego Maradony i Lionela Messiego, w niektórych witrynach sklepowych widnieją napisy „nie ma już naklejek ani albumów”, nawiązujące do przedmiotów kolekcjonerskich polowań przed listopadowym turniejem w Katarze.
Trend ten wywołał już falę memów i żartobliwych komentarzy w mediach społecznościowych. Stworzono specjalną aplikację, która pozwala śledzić, skąd wziąć upragnione naklejki. Nowe wyprzedają się w ciągu kilku godzin.
– powiedział Exequiel Claverie, 38-letni specjalista od mediów i ojciec trójki dzieci, którzy są fanami lokalnego klubu River Plate.
Argentyna, która w zeszłym roku wygrała Copa America, uda się do Kataru wraz z innymi krajami Ameryki Łacińskiej: Brazylią, Urugwajem, Ekwadorem, Meksykiem i Kostaryką.
Producent naklejek z Włoch firma Panini ma świadomość, że w tym roku wielu dorosłych również kolekcjonuje naklejki, co znacznie zwiększyło popyt.
Sugerowana cena pakietu pięciu naklejek to 150 pesos (ok. dolara), ale niedobór doprowadził do podwojenia lub potrojenia cen na nieformalnych rynkach, w tym w parku Rivadavia w Buenos Aires.
Wypełnienie albumu 600 naklejkami może kosztować szacunkowo 20 000 pesos (blisko 140 USD), co jest wysoką kwotą w kraju borykającym się z głęboką inflacją i poważnym kryzysem gospodarczym.
– powiedział 39-letni grafik Lucas Perrone, umieszczający naklejki wraz z dwójką dzieci w klaserze.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.