Polscy piłkarze pożegnali się z mistrzostwami świata, przegrywając w 1/8 finału w Dausze z broniącymi tytuł Francuzami 1:3. Po ostatnim gwizdku sędziego polskiego bramkarza Wojciecha Szczęsnego pocieszał synek Liam. Obrazek łapie za serce.
Szczęsny był bohaterem naszej drużyny. Na mundialu w Katarze grał fantastycznie. Obronił dwa rzuty karne. Pierwszy w meczu z Arabią Saudyjską, a drugi w pojedynku z Argentyną. Gdyby nie on, to biało-czerwoni już po trzech meczach wracaliby do domu. Jednak dzięki jego wspaniałej postawi polscy piłkarze powtórzyli wynik z 1986 roku i awansowali do 1/8 finału.
Po przegranym meczu z Francją naszego bohatera pocieszał jego malutki synek Liam. Scena jest wzruszająca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|