Dziennik Gazeta Prawana logo

Mistrzynie Polski w curlingu: To rozwiązywanie zagadek na lodzie

25 grudnia 2022, 08:31
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Curling
<p>Curling</p>/shutterstock
"Curling to to rozwiązywanie zagadek na lodzie, bo w jeszcze większym stopniu niż mięśnie angażuje mózg" - podkreśliły mistrzynie Polski oraz reprezentantki kraju w tej dyscyplinie olimpijskiej Marta Szeliga-Frynia i Adela Walczak. Jak dodały, przygodę z curlingiem można zacząć w każdym wieku.

Choć w wielu krajach curling należy do bardzo popularnych zimowych dyscyplin, w Polsce wciąż uchodzi za dość egzotyczny sport. Nad Wisłą znany jest jedynie z telewizyjnych migawek lub transmisji igrzysk olimpijskich i tylko nieliczni przekonali się, jak wiele satysfakcji może sprawić pchanie 20-kilogramego kamienia do tzw. domu, czyli centralnego punktu wyrysowanej na lodzie niebiesko-czerwonej "tarczy".

To - jak zwróciły uwagę w rozmowie z PAP utytułowane curlerki łódzkiego klubu POS Curling - precyzyjna gra, która w jeszcze większym stopniu niż mięśnie angażuje... mózg.

"Powodów, by uprawiać tę dyscyplinę jest wiele"

 - powiedziałą Szeliga-Frynia, która grą w curling zauroczyła się podczas igrzysk olimpijskich Salt Lake City w 2002 roku.

Wśród innych zalet tej dyscypliny wymieniła m.in. integrację, bo w jednym meczu mogą rywalizować różne pokolenia, a także zawodnicy pełnosprawni z graczami na wózkach, słyszący z niesłyszącymi oraz możliwość gry do późnych lat, ponieważ z uprawiania tej dyscypliny na rekreacyjnym poziomie można czerpać radość nawet w wieku seniora. W zawodowstwie normą jest, że drużyny narodowe zdobywające medale olimpijskie to typowe mieszanki młodości i doświadczenia.

 - dodała Walczak, która w curling z sukcesami gra od ponad 15 lat.

Jak podkreślają reprezentantki kraju, nie ma nic banalnego w stwierdzeniu, że jest to gra dla wszystkich i w każdym wieku. Jako najlepszy przykład na jego potwierdzenie przypominają swój wyjazd do Kinross w będącej kolebką tego sportu Szkocji, gdzie w bezpośredniej konfrontacji rywalizowały z obchodzącym wkrótce 80. urodziny Brytyjczykiem i jego niewiele młodszymi partnerami.

"Prawie z nami wygrali, uratowałyśmy się ostatnim kamieniem. Mnóstwo prawdy jest więc w stwierdzeniu, że to sport dla wszystkich. Oczywiście mówimy o jego rekreacyjnym uprawianiu, choć świetne jest w nim też to, że nawet zawodowcy nie zaczynali treningów w wieku 5 czy 10 lat, bo szczyt formy curlera przypada między 30 a 40 lat. W tym sporcie bardzo liczy się doświadczenie i głowa" - tłumaczyła Szeliga-Frynia.

Curlerki wskazały, że do czerpania satysfakcji z tej gry - szczególnie na poziomie amatorskim - nie potrzeba też specjalnych predyspozycji, ale - jak dodały - wbrew pozorom puszczanie kamieni i szczotkowanie lodu wiąże się również ze sporym wysiłkiem fizycznym.

 - nadmieniła Walczak.

Curling w Polsce wciąż sportem niszowym

W Polsce curling wciąż pozostaje jednak sportem niszowym, w dalekim cieniu popularności innych zimowych dyscyplin, jak skoki narciarskie, hokej czy łyżwiarstwo szybkie. Zaledwie jedna - wybudowana za prywatne pieniądze - hala do curlingu oraz ok. 500 zawodników nad Wisłą wypada bardzo blado przy ok. 1000 lodowiskach w Kanadzie, 50 w Szwajcarii, blisko 40 w Szwecji i ponad 20 w Szkocji. Między innymi z uwagi na brak infrastruktury reprezentanci Polski sporadycznie rywalizowali w mistrzostwach świata, a w igrzyskach olimpijskich nigdy.

Bardzo małe są też szanse na historyczny udział biało-czerwonych w turnieju olimpijskim w najbliższych latach. M.in. z powodu zawieszenia przez światową federację Polskiego Związku Curlingu za nieprawidłowości w zarządzaniu. Z tego względu reprezentanci kraju przez trzy lata nie mogli uczestniczyć w międzynarodowych zawodach.

Sytuacja na Igrzyskach

 - przedstawiły długą drogę na igrzyska i trudną sytuację Polski curlerki z Łodzi.

 - dodała Szeliga-Frynia, która swoje doświadczenie wykorzystuje również jako szkoleniowiec zespołów młodzieżowych oraz jest trenerką kadry narodowej niesłyszących.

Profesjonalna hala do curlingu w Łodzi

Iskierką nadziei na poprawę kondycji polskiego curlingu i jego popularyzację jest wybudowana w 2018 roku w Łodzi profesjonalna hala do curlingu. Budowa obiektu z czterema pełnowymiarowymi torami do gry oraz zapleczem kosztowała 6,5 mln zł, które wyłożył prywatny inwestor.

 - przyznała pełniąca funkcję prezesa jedynego tego typu obiektu w kraju Walczak.

Dzięki powstaniu profesjonalnej hali Łódź zyskała miano polskiej stolicy curlingu. W mieście rozgrywane są wszystkie najważniejsze zawody w kraju i nie tylko, a także organizowanych jest wiele wydarzeń dla amatorów promujących dyscyplinę olimpijską.

- podkreśliła Walczak.

Marzenia o olimpijskim występie reprezentacji Polski

Procesjonalny obiekt ma też duży wpływ na rozwój działającego w nim klubu POS Łódź Curling, w którym liczba trenujących zwiększyła się w ostatnich latach z 40 do 115 zawodników. Duży nacisk kładziony jest też na przyciąganie na zajęcia młodzieży, która w przyszłości może spełnić marzenia o olimpijskim występie reprezentacji Polski.

 - podsumowała Szeliga-Frynia, która podobnie jak jej klubowa koleżanka nie porzuciła swoich marzeń o występie w mistrzostwach świata.

autor: Bartłomiej Pawlak

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj