Świątek podczas tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich najpierw pokonała 6:4, 6:4 Sloane Stephens (41. WTA), a następnie rozprawiła się z Eliną Switoliną (20. WTA) 6:1, 6:4, udanie rewanżując się za porażkę w zeszłorocznym Wimbledonie.
Mocny początek Igi Świątek
Polka bardzo dobrze zaczęła czwartkowy mecz. W drugim gemie przełamała podanie rywalki, a swoje gemy serwisowe wygrała bez problemu. W efekcie objęła prowadzenie 3:0.
Po 25. minutach gry było już 4:1 dla liderki rankingu WTA. Ostatecznie pierwszą partię nasza tenisistka wygrała 6:3.
W pierwszym gemie drugiego seta Zheng przegrywała 15:30. Chinka wtedy zaczęła maksymalnie ryzykować i nawet przy drugim podaniu nie zwalniała ręki. Ryzyko się opłaciło. Dzięki temu Azjatka nie dała się przełamać.
Jednak w piątym gemie Zheng nie dała rady już obronić swojego serwisu i Świątek wyszła na prowadzenie 3:2. Polka poszła za ciosem i wygrała dwa kolejne gemy. Stało się jasne, że koniec meczu jest bliski. Co prawda w ósmym gemie Chinka prowadziła 40:30 i miała okazję do przełamania, to zmarnowała swoją szansę. Świątek wygrała trzy piłki z rzędu i zakończyła zwycięsko pojedynek w dwóch setach.
Bilans 6:0 dla Świątek
Był to szósty pojedynek obu tenisistek i szósty raz górą była polska tenisistka.
Świątek w półfinale zmierzy się z kwalifikantką Anną Kalinską. 25-letnia Rosjanka pokonała trzecią w światowym rankingu Amerykankę Coco Gauff 2:6, 6:4, 6:2.
Kalinska po raz pierwszy w karierze awansowała do półfinału turnieju rangi WTA 1000. Nie ma w swoim dorobku jeszcze ani jednego tytułu rangi wyższej niż WTA 125.
Ze Świątek w grze pojedynczej jeszcze nigdy nie miała okazji się zmierzyć.
Dawno temu grałyśmy przeciwko sobie, ale w deblu. To ekscytujące, czekam na ten mecz z niecierpliwością - powiedziała po spotkaniu 25-latka.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.