Dziennik Gazeta Prawana logo

Świątek nie zagra w finale Australian Open i nie wróci na fotel liderki rankingu WTA

23 stycznia 2025, 14:16
[aktualizacja 23 stycznia 2025, 14:52]
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Iga Świątek
Iga Świątek/PAP/EPA
Iga Świątek w półfinale Australian Open przegrała z Madison Keys 7:5, 1:6, 6:7(8:10). Polka miała piłkę meczową, ale jej nie wykorzystała. W sobotę o końcowy triumf wielkoszlemowym turnieju w Melbourne Amerykanka zmierzy się z liderką rankingu WTA, Białorusinką Aryną Sabalenką.

Świątek w Melbourne spisywała się fantastycznie. Wiceliderka rankingu WTA z łatwością odprawia kolejne rywalki. Do dziś nie straciła nawet seta. Niestety po dramatycznym i pełnym emocji pojedynku w półfinale musiała uznać wyższość Keys.

Świątek na korcie w Melbourne spędziła ponad 8 godzin

Świątek w pierwszej rundzie pokonała Czeszkę Katerinę Siniakovą 6:3, 6:4, a następnie Słowaczkę Rebeccę Sramkovą 6:0, 6:2, Brytyjkę Emmę Raducanu 6:1, 6:0, Niemkę Evę Lys 6:0, 6:1 i Amerykankę Emmę Navarro 6:1, 6:2.

Łącznie w drodze do półfinału Świątek spędziła na korcie pięć godzin i 59 minut, a rywalkom oddała zaledwie 14 gemów.

Walka o finał trwała 2 godziny i 36 minut. Po trzech setach i tie-breaku lepsza okazała się Keys.

Awansując do półfinału Świątek wyrównała swój najlepszy wynik w Melbourne. Poprzednio ten etap osiągnęła w 2022 roku. Teraz nie udało się jej poprawić tego osiągnięcia. Finał znów okazał się nieosiągalny.

Bilans przemawiał za Świątek

Jej rywalką w walce o finał Australian Open była czternasta w światowym rankingu Keys, która w środę pokonała Ukrainkę Elinę Switolinę 3:6, 6:3, 6:4.

Świątek z Keys do dziś miała bilans 4-1. Jedynej porażki doznała w 2022 roku w Cincinnati. W ubiegłym roku dwukrotnie pokonała ją po 6:1, 6:3 na kortach ziemnych - w półfinale w Madrycie i w ćwierćfinale w Rzymie.

Keys przełamała Świątek już na początku

Świątek słabo zaczęła. Przegrała swojego pierwszego gema serwisowego. Grała nerwowo, spieszyła się i przez to popełniała błędy. Z czasem nasza tenisistka opanowała emocje. Dzięki temu przejęła kontrolę i wyszła na prowadzenie 5:2.

Gdy wydawało się, że za chwilę nastąpi koniec partii Keys weszła na wyższe obroty i doprowadziła do stanu 5:5. Końcówka jednak należała do wiceliderki rankingu WTA i to ona zapisała seta na swoim koncie wygrywając go 7:5.

Keys w drugim secie zmiotła Świątek z kortu

Keys nie załamała się przegraną. Wręcz odwrotnie. Na kort wróciła bardzo zmotywowana i zdeterminowana. Efekt? Gładko wygrana partia 6:1. Świątek nie miała nic do powiedzenia, a Amerykanka grała jak z nut.

O losach spotkania zdecydował trzeci set, a właściwie tie-break. Świątek chwilę przed jego początkiem miała piłkę meczową, ale ją zmarnowała. W decydującej części meczu nasza tenisistka długo prowadziła dwoma punktami. Keys nie pozwalała jej jednak powiększyć przewagi, aż wreszcie doprowadziła do stanu 8:9. Amerykanka wygrała kolejne dwie piłki i tym samym całe spotkanie. Dzięki temu to ona w sobotnim finale zmierzy się z Aryną Sabelenką.

Świątek nadal musi gonić Sabalenkę

Świątek stała przed szansą na swój pierwszy finał w Melbourne. Triumf w Australian Open oznaczałby dla naszej tenisistki szósty wielkoszlemowy tytuł i powrót na pierwsze miejsce w światowym rankingu.

Iga Świątek
Iga Świątek/JAMES ROSS
Madison Keys
Madison Keys/JOEL CARRETT
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj