- relacjonował później Dobek, który zanotował czas 1.45,39.
Przyznał, że popełnił w środę jeden błąd wynikający z jego ryzykownego stylu biegania przy krawężniku.
- stwierdził.
Miał on szansę nawet na srebro, ale na ostatniej prostej został wyprzedzony przez Kenijczyka Fergusona Roticha. Zaraz po biegu pokazał gestem jak niewiele mu brakło do drugiego miejsca. Potem jednak podkreślił, że docenia też wywalczony krążek.
- zaznaczył.
27-letni Polak zdradził, że przed środowym występem nie towarzyszyła mu presja czy stres.
- podsumował.
Dobek chwalił także wskazówki taktyczne swojego szkoleniowca.
- zaznaczył.
Król jest bardzo ważną postacią w życiu tego zawodnika. To on przekonał startującego wcześniej na 400 m ppł sportowca na zmianę specjalności.
- ocenił.
Nie szczędzi on komplementów swojemu trenerowi, z którym współpracuje od listopada ubiegłego roku.
- stwierdził Dobek, nawiązując do wcześniejszych utytułowanych podopiecznych Króla.
Jak dodał, w przeszłości startował w biegach przełajowych, dzięki czemu wypracował wytrzymałość.
- podsumował zawodnik pochodzący z Kościerzyny.
Jego wywalczony w Tokio krążek to pierwszy medal olimpijski dla Polski w indywidualnej konkurencji biegowej od 41 lat.