Dziennik Gazeta Prawana logo

Anwil Włocławek wygrał pierwszy mecz finałowy Pucharu Europy FIBA

19 kwietnia 2023, 21:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Lee Moore i Enzo Goudou Sinha
Lee Moore i Enzo Goudou Sinha/PAP
Koszykarze Anwilu Włocławek wygrali we własnej hali z francuskim Cholet Basket 81:77 (28:22, 21:31, 15:12, 17:12) w pierwszym meczu finałowym Pucharu Europy FIBA. Rewanżowe spotkanie odbędzie się 26 kwietnia we Francji.

Dla włocławian zwycięstwo w finale Pucharu Europy FIBA byłoby bez wątpienia największym sukcesem w historii. Zresztą żaden polski klub nie zdobył dotychczas tego trofeum. Zespół z Francji także nie ma go w swojej kolekcji, ale chce powtórzyć osiągnięcie innej drużyny z tego państwa - Nanterre, które zdobyło puchar w sezonie 2016-2017. W środę Anwil wykonał w tym kierunku pierwszy krok.

Pierwsza połowa spotkania z Cholet Basket była niezwykle wyrównana. Każdy z zespołów miał lepsze i słabsze momenty. Wynik drużynie gospodarzy "trzymał" Philip Greene, który rzucił do przerwy 15 punktów. Tyle samo uzyskał kapitan gości Boris Dallo. Na przerwę zespoły schodziły przy czteropunktowym prowadzeniu Francuzów (53:49).

W trzeciej kwarcie Anwilowi udało się zniwelować trzy z czterech punktów straty i na ostatnie dziesięć minut oba zespoły wychodziły przy rezultacie 64:65. Świetnie piłką dzielił się Kamil Łączyński, a w ataku Phillipa Greena wspierali Victor Sanders czy Lee Moore.

Ostatnią kwartę od celnej trójki rozpoczął Malik Williams i włocławianie po wielu minutach pogoni za rywalami wyszli na prowadzenie 67:65. Kolejne minuty to seria błędów z obu stron. Te były wynikiem zarówno stawki meczu, jak i lepszej defensywy po przerwie. Oba zespoły zaczęły bowiem grać bardzo twardo w obronie, często na pograniczu przepisów. Gdy oba zespoły przekroczyły barierę 70 punktów, w koszykówkę grał już w zasadzie jednak tylko Anwil i... Dominic Artis z Cholet (19 punktów). W Anwilu rozkręcił się Josip Sobin, jego koledzy postawili prawdziwy mur w defensywie i powoli zaczęli odskakiwać rywalom. Na niespełna dwie minuty przed końcem prowadzili 79:71 po trafieniu Greena. To on był ostatecznie najskuteczniejszy w polskim zespole zapisując na swoim koncie 20 punktów.

Anwil wygrał ostatecznie 81:77 i z niewielką zaliczką pojedzie za tydzień do Francji napisać historię polskiej koszykówki klubowej.

Swój udział w sukcesie Anwilu mają bez wątpienia także miejscowi kibice, którzy wypełnili po brzegi Halę Mistrzów. Z 3900 gardeł wydobywał się przez cały mecz taki hałas, że trudno było zamienić kilka zdań z osobą siedzącą obok. Wszyscy kibice ubrani byli na biało i stworzyli rewelacyjną atmosferę. W wielu trudnych momentach, których w środę nie brakowało, to oni pozwalali zespołowi wrócić na właściwe tory i odrabiać straty. W końcu nie od dziś wiadomo, że Włocławek słynie z trzech rzeczy - keczupu, zakładów azotowych i koszykówki właśnie. "Zróbcie tu piekło, kibice zróbcie tu piekło" - niosło się wiele razy po trybunach. "Wszyscy grają, nikt nie siedzi" - zachęcał spiker. Do poziomu fanów dostosowali się koszykarze, którzy zagrali naprawdę dobry mecz z silną ekipą z Francji. 

Anwil Włocławek - Cholet Basket 81:77 (28:22, 21:31, 15:12, 17:12)
Anwil Włocławek: Phillip Greene 20, Victor Sanders 16, Malik Williams 12, Josip Sobin 9, Lee Moore 8, Michał Nowakowski 7, Luke Petrasek 7, Kamil Łączyński 2, Maciej Bojanowski 0, Dawid Słupiński 0
Najwięcej dla Cholet: Dominic Artis 19, Boris Dallo 17, Neal Sako 14.

autor: Tomasz Więcławski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKoszmarna kontuzja na mundialu. Piłkarz opuścił boisko na noszach. Rywal złamał mu nogę »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj