Oprócz Ujaha w brytyjskiej sztafecie biegli: Zharnel Hughes, Richard Kilty i Nethaneel Mitchell-Blake. Triumfowali Włosi.

Reklama

Ujah został już we wrześniu - gdy poznano wyniki próbki B - tymczasowo zawieszony po decyzji Athletics Integrity Unit, niezależnej organizacji międzynarodowej powołanej do zwalczania m.in. dopingu. Jego sprawę skierowano do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, który w lutym potwierdził winę lekkoatlety i odebranie srebrnego medalu brytyjskiej sztafecie. Po tej decyzji na drugie miejsce "wskoczyła" Kanada, a brąz przypadnie sztafecie Chin.

Z prawdziwym smutkiem musieliśmy prosić o zwrot medali, dyplomów i przypinek, szczególnie w przypadku trzech sportowców, którzy ucierpieli nie z własnej winy. To łamie ich serca, zwłaszcza Richarda Kilty'ego, który brał udział tylko w jednej konkurencji w Tokio - przyznał w czwartek w oświadczeniu dyrektor generalny BOA Andy Anson.

Jednak jest to orzeczenie CAS i musimy go przestrzegać, tak jak jest dla nas jasne, że podobnie byłoby w przypadku innych krajów, których sportowcy złamali przepisy antydopingowe - dodał.

Reklama

"Będę tego żałował do końca życia"

Ujah już w lutym przeprosił za swoje zachowanie.

Chciałbym wyjaśnić, że nieświadomie spożyłem zanieczyszczony suplement i to był powód, dla którego na igrzyskach olimpijskich w Tokio doszło do naruszenia przepisów antydopingowych. Przepraszam moich kolegów z drużyny, ich rodziny i sztaby wspierające. Przykro mi, że ta sytuacja kosztowała kolegów ze sztafety medale, na które tak ciężko i długo pracowali. I na które zasłużyli. To jest coś, czego będę żałować do końca życia - przyznał wówczas.

Polska męska sztafeta 4x100 m nie zdołała się zakwalifikować do tej konkurencji igrzysk w Tokio, rozegranych w 2021 roku.