Szef federacji Rene Fasel spotkał się w poniedziałek z białoruskim liderem Alaksandrem Łukaszenką i rozmawiał m.in. właśnie o tej imprezie. Obecnie, ze względu na represje i politykę Mińska, jej zorganizowanie przez Białoruś stoi pod znakiem zapytania. Decyzja ma zapaść do 27 stycznia.

Reklama

Nie tylko jednak chodzi o polityczne sprawy, ale na razie nie może być mowy w Mińsku o międzynarodowym standardzie ochrony przed zakażaniem koronawirusem. A tego oczekiwałbym przy organizacji tak dużej imprezy o randze światowej. Mamy jednak zapewnienie rządu, że wszystkie nasze zalecenia byłyby uwzględnione i wprowadzone - skomentował Fasel i dodał, że wprawdzie jest jeszcze wiele do zrobienia, ale cel pozostaje taki sam - by mistrzostwa świata odbyły się na Białorusi i na Łotwie.

Szef międzynarodowej federacji podkreślił jednak, że są także alternatywne rozwiązania. Mamy już ofertę złożoną przez Danię. Jesteśmy po rozmowach ze Słowacją - przyznał 70-letni szwajcarski działacz.

Łotwa domaga się odebrania Białorusi prawa organizacji mistrzostw świata w hokeju. Takie stanowisko popiera m.in. zastępca Fasela, szef fińskiej federacji hokeja Kalervo Kummola oraz wielu innych polityków i funkcjonariuszy sportowych. Listy do Fasela pisali białoruscy obrońcy praw człowieka, jednak ten nie zareagował na nie, podało Radio Swaboda.

Łukaszenka mówił podczas spotkania z Faselem, że na Białorusi jest bezpiecznie, a kraj ten jest gotów zorganizować imprezę bez Łotwy. Wcześniej w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji bagatelizował, że „nie przejmie się”, jeśli mistrzostwa się na Białorusi nie odbędą.

W związku z powyborczymi protestami na Białorusi zatrzymano ponad 33 tys. osób. W więzieniach przebywa obecnie 178 więźniów politycznych, w tym trzy dziennikarki. Wiele osób, w tym liderzy opozycji, było zmuszonych do emigracji.