W rankingu FIFA biało-czerwoni plasują się na 21., a Słowacy, którzy na Euro awansowali dopiero po barażach, na 36. miejscu.

Reklama

Kłopoty z kontuzjami

Obie drużyny przed turniejem borykały się z kontuzjami. W reprezentacji Paulo Sousy zabraknie m.in. Arkadiusza Milika, Krzysztofa Piątka, Arkadiusza Recy i Jacka Góralskiego.

Natomiast trener Słowaków Stefan Tarkovic ma problemy głównie w ataku. Z powodu kontuzji odniesionych krótko przed turniejem ze składu wypadli David Strelec i Ivan Schranz. Zagadką jest forma trapionych problemami zdrowotnymi pomocników: Marka Hamsika, Stanislava Lobotki i Juraja Kucki.

Dla słowackich piłkarzy jednym z najtrudniejszych zadań będzie powstrzymanie znajdującego się w życiowej formie Roberta Lewandowskiego.

To duże wyzwanie, nie tylko dla mnie, ale dla całego zespołu. Mam nadzieję, że inni mi pomogą - powiedział cytowany na stronie UEFA obrońca Lubomir Satka, doskonale znany polskim kibicom, bowiem występuje w Lechu Poznań.

Słowacy w 2016 roku zadebiutowali ME, udział zakończyli wówczas na 1/8 finału.

Natomiast w przypadku Polaków to będzie czwarty występ w ME. W 2008 i 2012 roku nie wyszli z grupy, zaś w 2016 roku we Francji dotarli do ćwierćfinału, w którym przegrali dopiero po rzutach karnych z Portugalią, późniejszym triumfatorem.

Na stadionie w Sankt Petersburgu kibice - w związku z restrykcjami w czasie pandemii - mogą zająć połowę miejsc. Z Polski spodziewanych jest około trzech tysięcy fanów.

W drugim poniedziałkowym meczu grupy E Hiszpania zagra o godz. 21 w Sewilli ze Szwecją.

Oba zespoły przed rozpoczęciem turnieju miały w swoich kadrach przypadki COVID-19. Gospodarze wystąpią bez kapitana Sergio Busquetsa. Z tego samego powodu w ekipie "Trzech Koron" zabraknie Dejana Kulusevskiego i Mattiasa Svanberga.

Łącznie na poniedziałek zaplanowano trzy mecze. Najwcześniej - godz. 15 - w grupie D Szkocja podejmie w Glasgow reprezentację Czech.