Dziennik Gazeta Prawana logo

Finał Argentyny z Francją. Szansa kapitana Llorisa by przejść do historii

16 grudnia 2022, 20:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Hugo Lloris
<p>Hugo Lloris</p>/PAP/EPA
Hugo Lloris może zakończyć klątwę piłkarskiego mundialu. Wystarczy, że Francja pokona w niedzielnym finale Argentynę. Przed nim ta sztuka nie udała się żadnemu innemu kapitanowi – choć Diego Maradona i Dunga byli bardzo blisko.

Lloris już przeszedł do historii futbolu wywodzącego się znad Sekwany. 35-latek na tym mundialu wyprzedził Lilliana Thurama pod względem występów w zespole narodowym. Na koncie ma już 144 mecze w barwach Les Blues, o dwa więcej niż jego równie utytułowany rodak.

Bramkarz Tottenhamu w niedzielę ma szansę napisać kolejny rozdział mundialu. Może zostać pierwszym kapitanem drużyny, który zdobył tytuł mistrza świata na dwóch kolejnych turniejach.

Piłkarz ma także olbrzymią szansę na wybranie go do jedenastki katarskiego mundialu. Jego interwencje w meczach przeciwko Anglii i Maroku miały kluczowe znaczenie i w dużej mierze przyczyniły się do awansu Francji do finału.

Nie we wszystkich krajach jego występy spotkały się z uznaniem. Najwyraźniej część krytyki – szczególnie w Anglii – go zirytowała i został o to zapytany na przedmeczowej konferencji prasowej. Lloris powiedział: .

Po tym, jak Francja pokonała Anglię w ćwierćfinale, Lloris przeszedł przez strefę wywiadów, a gdy zobaczył znajome twarze angielskich dziennikarzy rzucił tylko półgębkiem: .

Przed nim dwóch kapitanów miało szansę zostać mistrzem świata na dwóch kolejnych mundialach.

Pierwszym, który mógł tego dokonać był słynny Diego Maradona. Po rewelacyjnym występie w Meksyku w 1986 roku argentyńska supergwiazda ponownie dotarła do finału, we Włoszech w 1990 roku. Ostatecznie "Albicelestes" decydujące spotkanie o tytule przegrali 0:1 z Niemcami.

Cztery lata później brazylijski pomocnik Dunga pomógł drużynie wznieść puchar po triumfie na boiskach w USA w 1994 roku. Dunga był jednym z tych piłkarzy, który w finale z Włochami wykorzystał swoją szansę w serii rzutów karnych (3-2 dla Brazylii). Po 90 minutach i dogrywce mecz zakończył się remisem 0:0. W kolejnym mundialu Zinedine Zidane i spółka, grając u siebie nie pozwolili Brazylijczykowi na powtórzenie sukcesu. Imponujące zwycięstwo 3:0 w finale uczyniło Les Bleus mistrzem świata po raz pierwszy w historii. Brazylia w roku 1998 była ostatnią drużyną, która awansowała do dwóch kolejnych finałów.

Sięgając głębiej do historii mistrzostw świata, warto przytoczyć przypadek Giuseppe Meazzy, legendy włoskiego futbolu i jednego z czterech zawodników, którzy byli dwukrotnymi mistrzami w 1934 i 1938 roku. Pochodzący z Mediolanu piłkarz wystąpił w obu finałach, ale kapitanem był w drugim z nich, we Francji. Cztery lata wcześniej opaska należała do bramkarza Giampiero Combiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj