Międzynarodową rywalizację o stawkę po półrocznej przerwie związanej z pandemią koronawirusa Hurkacz wznowił w drugiej połowie sierpnia. Z imprezą ATP w Nowym Jorku pożegnał się już po pierwszym meczu. W rozgrywanym w tym samym mieście US Open zajmujący 33. miejsce w rankingu ATP Polak na otwarcie pewnie pokonał w trzech setach 127. w tym zestawieniu Niemca Petera Gojowczyka. W środę nieoczekiwanie jednak nie sprostał sklasyfikowanemu na 99. pozycji Davidovichowi Fokinie.

Reklama

Jednym z największych atutów 23-letniego wrocławianina jest serwis. W pojedynku z Hiszpanem co prawda posłał 17 asów, ale często miał spore kłopoty z wygrywaniem gemów przy własnym podaniu. Młodszy o dwa lata rywal miał aż 18 "break pointów". Polak wygrał też tylko 41 procent akcji po swoim drugim podaniu.

Zawodnik z Półwyspu Iberyjskiego od początku wywierał presję na faworycie i już w gemie otwierającym spotkanie miał szanse na przełamanie. Swego dopiął przy stanie 2:2. Ten moment okazał się przesądzający dla losów tej partii. Potem obaj gracze pewnie zapisywali na swoim koncie własne gemy serwisowe. Hurkacz obronił jeszcze dwie piłki setowe, ale przy trzeciej spasował.

Porażka w inauguracyjnej odsłonie podziałała na niego mobilizująco. Co prawda na początku drugiej partii dwukrotnie był o punkt od starty podania, ale z obu sytuacji wyszedł obronną ręką. Potem zaś to on był stroną dominującą i w tej części meczu oddał Davidovichowi Fokinie tylko jednego gema.

Radość kibiców Polaka z jego powrotu do dobrej dyspozycji była jednak przedwczesna. Grający bez kompleksów przeciwnik znów nękał go trudnymi zagraniami. Przegrywając 2:3 długo odpierał napór Hiszpana, ale ten wykorzystał czwartego "break pointa". Zaraz potem to wyżej notowany z graczy miał okazję na przełamanie, ale ją zmarnował, a następnie sam znów stracił podanie, co zakończyło trzecią odsłonę. Tym razem urodzony w Maladze tenisista wykorzystał czwartego setbola, gdy wrocławianin posłał piłkę na aut.

Ten ostatni w kolejnej partii jakby już stracił wiarę, że będzie w stanie odwrócić losy meczu, a Davidovich Fokina nie spuszczał z tonu. Gdy Polak przegrywał 0:3, poprosił o przerwę medyczną, podczas której fizjoterapeuta masował mu intensywnie prawe ramię. Hurkacz zdołał zapisać na swoim koncie tylko dwa gemy, a w obu wcześniej bronił się przed stratą podania. Przy pierwszej piłce meczowej Hiszpana posłał piłkę w siatkę i w ten sposób zakończył się trwający dwie godziny i 47 minut pojedynek.

Wrocławianin po raz trzeci z rzędu znalazł się w głównej drabince zmagań na kortach twardych Flushing Meadows. W 2018 roku zatrzymał się na drugiej rundzie, a w poprzednim sezonie odpadł w pierwszej. W Wielkim Szlemie do trzeciej fazy zmagań dotarł jak na razie tylko raz - w ubiegłorocznym Wimbledonie.

Jego środowy przeciwnik trzeci raz w karierze znalazł się w głównej drabince zawodów tej rangi, a w US Open debiutuje. Jego najlepszym wynikiem w takiej rywalizacji była dotychczas druga runda.

Lepszy od swojej pozycji na światowej liście numer rozstawienia Hurkacz zawdzięczał rezygnacji z występu w turnieju kilku czołowych zawodników. Wycofali się oni z powodu obaw związanych z koronawirusem.

W środę do trzeciej rundy awansowała rozstawiona z "24" Magda Linette, a dzień później o dołączenie do niej powalczy Iga Świątek. Katarzyna Kawa i Kamil Majchrzak przegrali mecze otwarcia.

Wynik meczu 2. rundy singla mężczyzn:
Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania) - Hubert Hurkacz (Polska, 24) 6:4, 1:6, 6:2, 6:2