Przed rozpoczęciem, ale i już w trakcie nowojorskiej imprezy raczej nikt nie obstawiał, że w sobotę o tytuł zagrają ze sobą właśnie te dwie urodzone w 2002 roku zawodniczki. Fernandez zajmuje 73. miejsce w światowym rankingu, a Raducanu jest w nim 150. i do głównej drabinki dostała się z eliminacji. Brytyjka jest pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału zmagań na kortach Flushing Meadows.
- zaznaczył Fibak.
Jego zdaniem, zarówno Kanadyjka, jak i Raducanu prezentują "radosny tenis", są bardzo uśmiechnięte na korcie.
- ocenił zwycięzca 15 turniejów w singlu i 52 w deblu.
Według niego zawodzą ostatnio utytułowane i doświadczone tenisistki.
- wskazał.
Faworytką jest Raducanu
Jego zdaniem w sobotnim finale zwycięży Raducanu.
- podkreślił.
Zmiana pokoleniowa w tenisie
Fibak nie wyklucza, że pierwszy od 1999 roku finał US Open z udziałem dwóch nastolatek jest kolejnym potwierdzeniem zmiany pokoleniowej w tenisie.
- podsumował czterokrotny ćwierćfinalista wielkoszlemowy.
To właśnie on jako ostatni z polskich singlistów dotarł do "ósemki" w US Open, co miało miejsce 41 lat temu. Tego etapu nie udało się osiągnąć ani Agnieszce Radwańskiej, ani Świątek i Hubertowi Hurkaczowi, którzy obecnie są wysoko notowani na światowej liście i odnosili już sukcesy na kortach twardych.
- skwitował Fibak.
Rozstawiona z "11" mistrzyni olimpijska z Tokio Bencic, która wyeliminowała Świątek w 1/8 finału, w kolejnej rundzie musiała uznać wyższość Raducanu. Brytyjka w półfinale zaś odprawiła Greczynkę Marię Sakkari (17.). Fernandez z kolei na rozkładzie w Nowym Jorku ma m.in. Białorusinkę Arynę Sabalenkę (2.), Japonkę Naomi Osakę (3.) i Ukrainkę Jelinę Switolinę (5.).