Dziennik Gazeta Prawana logo

Australian Open. Czwartkowy maraton ze Świątek, Linette i Majchrzakiem

19 stycznia 2022, 16:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Iga Świątek
<p>Iga Świątek</p>/PAP/EPA
Polskich kibiców oglądających mecze wielkoszlemowego turnieju tenisowego Australian Open czeka w nocy ze środy na czwartek maraton. Najprawdopodobniej kolejno po sobie o awans do trzeciej rundy w Melbourne powalczą Iga Świątek, Magda Linette i Kamil Majchrzak.

Jako pierwsza, o godz. 1 w nocy czasu polskiego, zaprezentuje się Świątek. Rozstawiona z numerem siódmym raszynianka i Szwedka Rebecca Peterson zainaugurują tego dnia rywalizację na John Cain Arena, trzecim co do wielkości obiekcie kompleksu Melbourne Park.

20-letnia podopieczna Tomasza Wiktorowskiego udział w tej imprezie rozpoczęła od zwycięstwa nad brytyjską kwalifikantkę Harriet Dart 6:3, 6:0. Teraz czeka ją konfrontacja z 82. na światowej liście Peterson. Starszą o sześć lat tenisistkę pokonała w ich jedynym dotychczas pojedynku w drugiej rundzie ubiegłorocznej edycji wielkoszlemowego French Open. Oddała jej wówczas łącznie zaledwie dwa gemy.

Szwedka tylko raz przeszła drugą rundę w zawodach tej rangi i miało to miejsce cztery lata temu podczas US Open. W Australian Open z kolei dwa razy wygrała mecz otwarcia, poprzednio w 2019 roku. Polka, triumfatorka French Open sprzed dwóch lat, w dwóch ostatnich edycjach zmagań na antypodach dotarła do 1/8 finału.

Ok. godz. 4 powinien się rozpocząć pojedynek z udziałem Linette. Zajmującą 53. miejsce w rankingu WTA tenisistkę czeka konfrontacja z rozstawioną z numerem 25. Darią Kasatkiną i będzie to drugi z czwartkowych meczów na korcie nr 3.

Wracająca do obsady turnieju po rocznej przerwie (operacja kolana) poznanianka zaczęła od wygranej z Łotyszką Anastasiją Sevastovą (71. WTA) 6:4, 7:5. Dzięki temu po raz pierwszy od 2018 roku przeszła w Melbourne pierwszą rundę. Cztery lata temu zatrzymała się na trzeciej fazie rywalizacji, do której dostała się właśnie po zwycięstwie nad młodszą o pięć lat Rosjanką.

Łącznie zmierzyły się trzykrotnie - w poprzednim sezonie 24-letnia Kasatkina wygrała ćwierćfinał zawodów WTA w San Jose, a Polka walkę o "czwórkę" w Cleveland.

Rosjanka to ćwierćfinalistka French Open i Wimbledonu z 2018 roku, a w Australian Open tylko raz dotarła do trzeciej rundy (2016). Linette wciąż czeka na pierwszy w karierze awans do 1/8 finału w Wielkim Szlemie.

Poznanianka tego dnia zaprezentuje się później jeszcze raz - rozpocznie rywalizację w deblu, do którego zgłosiła się z Amerykanką Bernardą Perą.

Będącego 107. rakietą świata Majchrzaka czeka w czwartek występ na korcie centralnym - Rod Laver Arena, jako że jego przeciwnikiem będzie reprezentant gospodarzy, rozstawiony z "32" Alex de Minaur. 26-letni Polak, który rozpocznie rywalizację ok. godz. 6, jeszcze nigdy nie miał okazji zagrać przeciwko młodszemu o trzy lata Australijczykowi.

Gracz z Piotrkowa Trybunalskiego w głównej drabince znalazł się dość szczęśliwie. W wyniku pozytywnego wyniku testu na COVID-19 nie mógł wziąć udziału w eliminacjach, ale dostał się do obsady w ostatnim momencie z listy rezerwowych. Szansę wykorzystał - na otwarcie wygrał ze 101. w rankingu ATP Włochem Andreasem Seppim 6:1, 6:1, 7:5. Potem przyznał, że starał się, by spotkanie trwało jak najkrócej, bo nie wiedział, na jak długo starczy mu sił ze względu na niedawną chorobę i przymusową przerwę w treningach. Jak dodał, podobnie będzie w kolejnym pojedynku.

Majchrzak w zasadniczej części Australian Open rywalizuje po raz trzeci. Nigdy wcześniej nie przebrnął pierwszej rundy. Do trzeciej w Wielkim Szlemie awansował tylko raz - w US Open 2019. De Minaur również najlepiej jak na razie radził sobie w Nowym Jorku - jest ćwierćfinalistą sprzed dwóch lat. W ojczyźnie nigdy nie przeszedł trzeciej rundy, a na niej zatrzymał się w 2019 i w ubiegłym roku (dwa lata temu nie wystąpił).

W środę w drugiej rundzie odpadł rozstawiony z "10" Hubert Hurkacz, a mecz otwarcia dzień wcześniej przegrała Magdalena Fręch.

W czwartek - poza Linette - udział w deblowej rywalizacji zainauguruje jeszcze dwoje Polaków. Zarówno Alicja Rosolska, jak i Jan Zieliński zagrają z zagranicznymi partnerami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLech zbroi się przed walką o Ligę Mistrzów. Allahyar Sayyadmanesh jest już w Poznaniu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj