Po raz szósty Chelsea spotyka się z Barceloną w Lidze Mistrzów, ale wojny nie będzie. Trener Katalończyków Frank Rijkaard, nazwany kiedyś przez menedżera Chelsea Jose Mourinho kłamcą i beztalenciem, doszedł do wniosku, że nie ma sensu dalej się kłócić - pisze DZIENNIK.
"Mourinho to wielki trener, jestem pełen podziwu dla jego sposobu pracy" - powiedział Rijkaard (ten sam człowiek, który sugerował kiedyś, aby
Mourinho udał się do psychiatry). "Portugalczyk wykonał kawał dobrej roboty. A że kiedyś oskarżał mnie o kolaborację z arbitrami? Cóż, nie lubi ograniczać swojej osobowości.
Szanuję to" - twierdzi Holender.
Mourinho też się zmienił. Nie oskarża, nie prowokuje, nie puszy się. Ostatnie zwycięstwo nad Barceloną zadedykował zamarłej pracownicy swojego klubu. Wyglądał na szczerego. Gdy w meczu minionej kolejki Premiership z Sheffield United Frank Lampard oberwał plastikową butelką rzuconą z trybun, Mourinho nie wściekał się i nie oskarżał gospodarzy o złą organizację i atak na życie piłkarza Chelsea. "Byłoby dobrze, gdyby kibic, który to zrobił, spędził noc w więzieniu. Byłoby nie fair, gdyby nasza federacja ukarała całe Sheffield i 30 tysięcy fanów tego klubu" - rzucił Mourinho.
Oczywiście Rijkaard w pewnym momencie burknął, że Chelsea w ostatnim meczu z Barceloną niczego go nie nauczyła, choć wygrała, a Mourinho nie byłby sobą, gdyby nie dał do zrozumienia, że napastnicy Barcelony lubią symulować faule (jak Eidur Gudjohnsen w niedzielnym meczu z Huelvą). Ale co to za wojna? To już taka potyczka, dżentelmeńska, ze wszystkimi honorami. Ktoś dzisiaj krzyknie "touche!”, nic więcej.
Mourinho też się zmienił. Nie oskarża, nie prowokuje, nie puszy się. Ostatnie zwycięstwo nad Barceloną zadedykował zamarłej pracownicy swojego klubu. Wyglądał na szczerego. Gdy w meczu minionej kolejki Premiership z Sheffield United Frank Lampard oberwał plastikową butelką rzuconą z trybun, Mourinho nie wściekał się i nie oskarżał gospodarzy o złą organizację i atak na życie piłkarza Chelsea. "Byłoby dobrze, gdyby kibic, który to zrobił, spędził noc w więzieniu. Byłoby nie fair, gdyby nasza federacja ukarała całe Sheffield i 30 tysięcy fanów tego klubu" - rzucił Mourinho.
Oczywiście Rijkaard w pewnym momencie burknął, że Chelsea w ostatnim meczu z Barceloną niczego go nie nauczyła, choć wygrała, a Mourinho nie byłby sobą, gdyby nie dał do zrozumienia, że napastnicy Barcelony lubią symulować faule (jak Eidur Gudjohnsen w niedzielnym meczu z Huelvą). Ale co to za wojna? To już taka potyczka, dżentelmeńska, ze wszystkimi honorami. Ktoś dzisiaj krzyknie "touche!”, nic więcej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|