Gikiewicz trafił do Zagłębia w trybie awaryjnym
Gikiewicz sezon rozpoczął w barwach Widzewa. 38-latek przegrał jednak rywalizację o miejsce w składzie łódzkiej drużyny. Doświadczony golkiper skorzystał na nieszczęściu Dominika Hładuna. Bramkarz Zagłębia dwa tygodnie temu doznał kontuzji baraku w meczu z Legią Warszawa. Uraz jest na tyle poważny, że jego leczenie potrwa najprawdopodobniej do końca roku.
W związku z tym klub z Lubina mógł skorzystać ze specjalnej procedury i na zasadzie transferu medycznego zatrudnić piłkarza już po zamknięciu "okienka" transferowego. Wybór padł na Gikiewicza.
Gikiewicz zaliczył najgorszą interwencję w karierze
Los sprawił, że nowy bramkarz Zagłębie ledwie kilka dni po zmianie barw klubowych zmierzył się ze swoimi niedawnymi kolegami z szatni. Gikiewicz tego spotkania nie będzie dobrze wspominał. Popełnił katastrofalny błąd, który zdecydował o porażce i odpadnięciu Zagłębia z Pucharu Polski.
Po upływie regulaminowego czasu gry na stadionie w Łodzi było 0:0. Sędzia Jarosław Przybył zarządził, więc dogrywkę. W 112. minucie Widzew miał rzut wolny z około 35. metrów. Dystans spory, ale Bartłomiej Pawłowski zdecydował się na strzał. Piłka leciała w sam środek bramki i wydawało się, że Gikiewicz nie będzie miał problemów z jej złapaniem. Golkiper Zagłębia jednak zaliczył chyba najgorszą interwencję w swojej karierze. Sam wrzucił sobie piłkę do siatki.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.