Widzew i Legia grają poniżej oczekiwań
Widzew i Legia w letnim okienku transferowym dokonały poważnych wzmocnień. Oba kluby na zakontraktowanie nowych piłkarzy wydały sporo pieniędzy. To jednak jak na razie nie przekłada się na wynik sportowy.
Drużyny Łodzi i Warszawy miały być w czołówce Ekstraklasy i nadawać to rozgrywkom. W rzeczywistości oba kluby zawodzą. Po 14. seriach gier zajmują miejsca w środku tabeli.
Legia w Łodzi już bez Iordanescu
Legia do meczu z Widzewem przystąpiła bez Edwarda Iordanescu w roli trenera. Rumun po czwartkowej porażce w Pucharze Polski z Pogonią Szczecin pożegnał się z pracą przy Łazienkowskiej.
W Łodzi legionistów poprowadził dotychczasowy asystent, Inaki Astiz. Pod wodzą Hiszpana stołeczni piłkarze od pierwszej minuty ruszyli do ataku. W pierwszej połowie mimo kilku dogodnych okazji nie udało im się skierować piłki do siatki.
Czy Legii należał się rzut karny?
Przed przerwą zabrakło goli, ale nie zabrakło kontrowersyjnych decyzji. W końcówce tej części gry jeden z obrońców Widzewa wślizgiem próbował zablokować dośrodkowanie Kacpra Chodyny. Skrzydłowy gości zdążył dograć piłkę w pole karne, ale interweniujący piłkarz gospodarzy nie wyhamował na śliskiej murawie i wpadł w nogi rywala. Gra nie została przerwana, a sędzia Gryckiewicz nawet nie sprawdził sytuacji na monitorze.
Arbiter z Torunia z pomocy VAR skorzystał za to w drugiej połowie. Kacper Urbański pociągnął za koszulkę piłkarza Widzewa. Za to zagranie Gryckiewicz słusznie podyktował dla łódzkiej drużyny rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Sebastian Bergier i precyzyjnym uderzeniem pokonał Kacpra Tobiasza.
Krasniqi uratował Legię przed porażką
Legia po stracie bramki za wszelką cenę starała się doprowadzić do remisu. Swój cel osiągnęła w 85. minucie. Ermal Krasniqi przyjął piłkę w polu karny, zachował spokój, "przełożył" obrońcę i lewą nogą trafił tuż przy dalszym słupku.
Kontrowersje w końcówce meczu
W samej końcówce doszło jeszcze do dwóch kontrowersyjnych sytuacji. Najpierw w polu karnym Widzewa po starciu z jednym z obrońców upadł Wojciech Urbański. Piłkarz gospodarzy wydaje się, że jedną nogą sięgnął piłkę, ale drugą podciął legionistę. W tej sytuacji sędzia ponownie nie skorzystał z pomocy VAR.
Chwilę później miejsce miała kolejna dyskusyjna sytuacja. Samuel Akere ostro potraktował Bartosza Kapustkę. Faul gracza Widzewa nie był dokonany z premedytacją, ale w poważny sposób naraził zdrowie pomocnika Legii na poważną kontuzję, trafiając go ze sporym impetem korkami w kolano. Nigeryjczyk został ukarany żółtą kartką, ale zasadne wydaje się pytanie, czy nie należała mu się czerwona kartka.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.